Styl życia

Aborcja =?

Aborcja =? To nie będzie lekki i humorystyczny wpis. Zastanawiałam się, czy poruszać ten temat tutaj, na blogu. Lubię pisać o sobie, o swojej rodzinie, perypetiach, sukcesach i porażkach. Poważnych tematów tu u mnie jest mało. Zwykle dlatego, że bardziej zajmują mnie moje sprawy niż kontrowersyjne reakcje i zachowania rozdmuchiwane przez media.

Ale aborcja… Jak myślicie? warto o niej rozmawiać? Czy trzymać ją w rękawie jako temat do żarliwych dyskusji w internecie, pozwalających na wyzywanie się nawzajem niewybrednymi epitetami? Upuszczanie swojej agresji i frustracji w krótkich tweetach lub dłuższych tyradach?

Mnie się wydawało, że jestem feministką.

Wydawało mi się też, że mam liberalne poglądy, ale nie, nie mam. Ciągle zachęcam do samodzielnego myślenia i unikania tłumów. Im więcej hałasu jest o coś, to warto się zastanowić, o co tak naprawdę chodzi? Tomek mówi, że jestem 100% kobietą. Chyba Jego, jako pierwszego mężczyznę, zaczęłam słuchać i respektować jego zdanie. I dzięki temu, że dziś jesteśmy razem i tworzymy już nieformalną, ale patchworkową, rodzinę, zaczęłam z powrotem realnie patrzeć na świat mój, Nasz i wokół bliższy i dalszy.

Nie ośmieliłabym się zabierać głosu na temat, o którym nie mam choć trochę pojęcia. Pojęcia racjonalnego i emocjonalnego. To jednak nie miejsce i czas na rozwijanie moich doświadczeń. To czas na podjęcie dyskusji na temat: dlaczego my, kobiety chcemy zalegalizować aborcję? Co nam to ma dać?

Z szacunku i podziwu dla poglądów mojej męskiej połowy, mimo ewidentnej antypatii do osoby Krystyny Pawłowicz, zacytowałam dziś jej tweeta:

Znam powierzchownie Jej historię i z niej wyczytałam, że Ta Kobieta ma wszelkie prawo nienawidzić mężczyzn. A tu pokazuje fakt, który ja w swoim życiu doświadczyłam wiele razy.

Mianowicie: odpowiedzialny mężczyzna chce chronić swoje dzieci, walczyć o nie nie mniej niż matka, a przede wszystkim kocha je nad życie.

Odpowiedzialna kobieta natomiast chroni swoje dziecko, otacza je miłością i opieką i mimo wszelkich przeciwności losu chroni je przed wszelkim niebezpieczeństwem.

Odpowiedzialni ludzie traktują życie seksualne z powagą, znając konsekwencje jego podejmowania.

Co nie znaczy, że nie wolno się z niego cieszyć! A właśnie trzeba 😉 Wszystko jest dla ludzi, ale z głową!!! Każdy seks, czy to przygodny czy małżeński mimo zabezpieczenia, antykoncepcji mechanicznej czy chemicznej może skończyć się między innymi niechcianą ciążą. Czyli jedyną skuteczną metodą zapobiegania ciąży jest… szklanka zimnej wody zamiast. Wiele ( nie większość a WIELE) ciąż zostaje poczętych po alkoholu, w zdradzie, w emocjach innych niż miłość. Ludzie odpowiedzialni, którzy POCZĘLI nowe ŻYCIE, biorą na klatę konsekwecje i idą do przodu. Ja sobie nie umiem wyobrazić, co by się stało, gdyby moi rodzice po wpadce, jaką byłam, porzucili mnie. Albo gdyby mama rzeczywiście dokonała aborcji? (Kiedyś mi powiedziała, że to rozważała). Dziś nie byłoby mnie, moich dzieci, śladu po mnie… Nie spotkałbym się z Tomkiem, z Basią, nie poznałabym mojego Rodzeństwa…

Jedna decyzja, 15 minut zabiegu i nie ma człowieka. Nigdy nie istniał!

Wrócę teraz do momentu, w którym poczułam do Tomka… Sami oceńcie, co:

-Kasia, ja nie rozumiem, jak można zabijać niewinne dziecko? Ktoś chciał się bzyknąć, wpadł i jest dziecko. Żyje, czuje, rośnie. Co to dziecko jest winne, że Ci pożalsięboże rodzice chcieli tylko chwilę przyjemności? Dlaczego je zabijać? Przecież to człowiek! Aborcja to morderstwo!

Nie miałam więcej uwag ani pytań.  Mowę mi odjęło. Zaufałam mu wtedy. Zobaczyłam w nim Ojca moich dzieci, człowieka, z którym chcę spędzić życie, dla którego chcę porzucić swoją „feministyczną” naturę i być żoną, partnerką, matką i … 😉 Dopiero kiedy poczułam swoją kobiecość przy mężczyźnie zaczęłam widzieć świat troszkę inaczej, niż do tej pory.

I dlatego zaimponował mi wpis P. Pawłowicz. „<Mężczyźni> bronią prawa do swojego ojcostwa.” Tak! I tak dzisiaj myślę, że współczuję kobietom, które muszą walczyć tak, jak ja walczyłam o każdy dzień, o każdą chwilę, radość i smutek. O swoje kobiece prawa do funkcjonowania, o uwagę, o…tak modny dziś orgazm… o wszystko.

Jak ważne jest to, abyśmy były przytomnymi matkami i nie zabierały męskości swoim synom…

Chłopaki chcą być mili, ładnie się ubierają, kolorowo, noszą torebki, sprzątają, gotują, biorą urlopy tacierzyńskie, żebyśmy my mogły się spełniać zawodowo. Nie, nie uważam w tym niczego złego, do momentu, kiedy kobieta jest nadal kobietą i nie zabrania poczucia i okazania testosteronu swojemu partnerowi czy synowi. Nie uważam też, że kobiety powinny siedzieć w domu i gotować obiady, bo mamy swoje talenty i naprawdę fajnie jest je rozwijać. Ale tak jak my mamy prawo do PMS czy miesiączki tak nasi mężczyźni mają prawo do walki, nawet w sposób bardzo agresywny. Jeśli On potrzebuje pobiegać z karabinem, czemu nie? Jeśli lubi się wspinać? Idź Chłopaku, zdobądź ten szczyt dla mnie i przynieś mi proszę kwiatka lub kamyczek ze szlaku. A ja tu na Ciebie poczekam. Proszę, otwórz mi drzwi, ponieś siatki, zawieź do sklepu, napraw zepsuty kran.

Mężczyzno, ustąp pierwszeństwa ciężarnej w kolejce, nawet, jeśli to nie Twoja Kobieta.

Nie wyrzekajmy się swojej natury, nie bójmy się, jeżeli nasi synowie się pobiją. My lubimy się stroić, oni zawsze będą walczyć o to, który jest przewodnikiem stada. A dziecko, jeśli się pojawi, to jest to wspólne dziecko i każdy ojciec ma prawo o nim wiedzieć i zadecydować, co dalej.

A jeśli Ciebie zostawi, Ciul jeden, z brzuchem, samą bez środków do życia, to pokaż, jaką jesteś Lwicą!

No dobrze. To takie kwestie codzienno-praktyczne. Oprócz problemu: musimy utrzymać swoje dziecko, bo wpadliśmy, nie pisałam dotąd o tych poważnych.

Nie zapominajmy, że aborcja do tej pory mogła być dokonywana w uzasadnionych przypadkach medycznych i drastycznych (mam na myśli gwałty). I tutaj jest cienka granica. Podjęcie decyzji o aborcji powinno być możliwe i wiem, że teraz, dziś w naszym kraju ma miejsce. Jednak dopiero w takich przypadkach, gdzie medycyna nie jest w stanie zaradzić nic a rodzic psychicznie nie jest w stanie udźwignąć ciężaru rodzicielstwa.

I naprawdę, naprawdę w tych przypadkach uważam, że jest to sprawa sumienia zgwałconej matki lub rodziców, którzy na przykład usłyszeli wyrok: „Zespół Edwardsa”. To również decyzja lekarza, który ma dokonać zabiegu. Tak, jak rodzice mają prawo w tym momencie decydować: rodzić czy nie, tak samo lekarz, nawet po przeprowadzeniu tysiąca aborcji ma prawo powiedzieć „DOŚĆ! Już nigdy więcej tego nie zrobię! Poszukajcie sobie innego lekarza”.

Wiecie, co to jest Zespół Edwardsa? Nie? A pamiętacie słynną sprawę Doktora Chazana, dzięki której lekarze mogą powołać się na klauzulę sumienia? Nie?

Badania prenatalne, zwykle obowiązkowe u dobrych lekarzy, szczególnie u matek geriatrycznych, czyli 35+ mają na celu STWIERDZENIE RYZYKA, czy dziecko MOŻE mieć następujące wady genetyczne:

  1. Zespół Downa Zespół Downa, czyli trisomia chromosomu 21 nie posiada znamiennego objawu klinicznego lub specyficznego charakteru upośledzenia umysłowego. Do najczęściej współistniejących wad rozwojowych należą wady serca, które są też najczęstszą przyczyną zgonów w wieku noworodkowym i niemowlęcym. Drugie pod względem częstotliwości występowania są wady układu pokarmowego oraz moczowego i kostnego. W różnym okresie życia czasem stwierdza się zaćmę, padaczkę, niedoczynność tarczycy lub białaczkę. Upośledzenie umysłowe występuje w stopniu umiarkowanym a iloraz inteligencji wynosi poniżej 50.
  2. Zespół Edwardsa to trisomia chromosomu 18 nazwana została zespołem Edwardsa. Noworodki z tym zespołem rodzą się zazwyczaj z ciąż przenoszonych z cechami dystrofii. W ponad 95% przypadków stwierdza się wady serca, które są też najczęstszą przyczyną zgonów. Częste są też wady układu pokarmowego, moczowego i nerwowego. Większość dzieci umiera w 1 miesiącu życia. 10% dzieci, które dożywa 1. Roku wykazuje głębokie upośledzenie rozwoju.
  3. Zespół Patau to trisomia chromosomu 13. Objawia się upośledzeniem umysłowym, trudnościami w karmieniu, naczyniakowatością, występowaniem drgawek oraz bezdechów. Typowe jest też małogłowie, rozszczep wargi, zmarszczki nakątne oraz małoocze. Małżowiny uszne są zniekształcone oraz nisko osadzone. 80% chorych cierpi również na wady serca. Ponad połowa dzieci umiera w pierwszym miesiącu. Rzadkie są przeżycia ponad 3 miesiące, a u dzieci stwierdza się głębokie upośledzenie rozwoju psychoruchowego.

Czy Ty, Czytelniczko, Czytelniku, zadecydujesz za rodzica, aby MUSIAŁ patrzeć na cierpienie swojego dziecka? Czy zadecydujesz za lekarza, aby zabił to dziecko? Bo przecież nigdy nie wiemy, jakie naprawdę będą konsekwencje powyższych trzech. A to nie wszystkie wady rozwojowe, z którymi rodzą się dzieci…

A czy zdecydujesz za brutalnie zgwałconą kobietę i zmusisz ją, aby patrzyła na dziecko swojego oprawcy lub oprawcÓW, przeżywając za każdym razem tę samą traumę w kółko i wciąż? A może chcesz to za nią zrobić?

Problem jest szeroki i bardzo głęboki. Jest wiele rodzin, dla których ten zabieg jest uzasadniony właśnie z powyższych powodów. Ale nigdy przenigdy nie poprę aborcji w momencie, kiedy kobieta egoistycznie patrzy na życie i po prostu wpadła. Albo kiedy ojciec dziecka ją do tego zmusi. Albo zdradziła męża i boi się konsekwencji. Albo facet skoczył w bok, uwiódł i kobieta zostaje sama. Albo… wyobraziłam sobie taką sytuację, że kobieta jest w ciąży, nie informuje partnera, bo mu nie ufa i on nawet nie ma możliwości poczuć się choć przez chwilę Prawdziwym Ojcem…

Aborcja=?