Codzienność, Dom, Humor, Pasje, Styl życia

Bigos, przeprowadzka i krótkie włosy

Bigos, przeprowadzka i krótkie włosy… Tak. To u mnie. Hmm… Zmiany, zmiany… Tąpnięcie? Tornado? Tsunami? Wszystko na raz. Pozytywnie, choć w sumie zniknęłam z życia towarzyskiego. Przepraszam Was   za to. Ale budowanie nowego życia nie może odbywać się na gruzach starego. Sprzątanie kilkunastu ostatnich lat trwa. Dobrze, że nie jestem… to zdanie dokończę za kilka miesięcy. Książka się pisze. Jeszcze dziś pojawi się nowy wpis. Nie chcę nic obiecywać, bo ostatnie moje obietnice są bez pokrycia, czego nienawidzę u siebie i u innych. Ale powiem tak: nie ma nic lepszego, jak wypicie kawy z Kimś Ważnym.

Dzisiaj na obiad był bigos. Hmmm… nie wiem, jak Wy, ale ja mogłabym po nim robić zawody: kto wyżej uniesie kołdrę. Jak? Sami się domyślcie 🙂 🙂 🙂 Być kobietą, matką, żoną… to najpiękniejsze, co może mnie spotkać… Ale najpierw porządki do końca. Pamiętacie, jak pisałam: „Uważaj o co prosisz, bo może Cię to spotkać?” Dokładnie tak jest. Ciagle mnie spotyka to, czego chcę. Te dobre i te złe rzeczy. To niesamowite… Dodatkowo ten wpis robię już chyba piąty raz i za każdym razem sobie kasuję, nie zapisując go. Mama by mnie zapytała:

-Dziołcha, jest żeś zolytno?

Wszyscy wiedzą, że poważne zmiany w życiu kobiety objawiają się radykalną zmianą fryzury. To nie do końca był mój pomysł, ale złapałam go szybko, bo już dawno o tym myślałam. Nikt mnie nie zakuł w kajdanki, nie zaciągnął siłą do salonu ani nie przyłożył Magnum 44 do skroni. A jednak… Dziewczyny były przerażone. Powiedziałam:

-Wiem, co robię, decyzja jest podjęta, obetnij mnie tak, żebym nie musiała przychodzić na poprawki.

Śmiechu i pogaduszek nie było końca. Rozmawiałyśmy o wszystkim: o facetach, tatuażach, rodzicach, fryzurach, dzieciach… Umówiłyśmy się na kawę.

-Pani Kasiu, ale my tu nie mamy kawy!

-Ja przyniosę i ciastka też, a Wy tylko udostępnicie kubki i wodę, ok?

-Może jeszcze na koniec kolczyk?

Wiecie, że się zastanawiałam? Ale nie znoszę bólu, więc się nie zdecydowałam. Myślę jednak nad nim intensywnie. bo… zawsze chciałam mieć, a marzenia się spełnia samemu.

Ciężko mi się skupić, dziś już piątek, a w niedzielę odbieramy klucze od nowego mieszkania w Brzegu. Będziemy przewozić do wtorku rzeczy, a na koniec pojadą meble. Kolejna sprawa załatwiona.

Szkoda, że nie da się wszystkiego zrobić szybciej, ale czas… życie… Możnaby, ale wyłącznie na dopalaczach. A te już mi się zbrzydły. To wszystko, co się dzieje, ma być pomału, w miarę w swoim tempie. I najlepiej, jak w życiu trafisz na takiego samego Wariata jak Ty. Znaczy jak trafię ja na takiego samego Wariata. Prawda?

  • zmiany, zmiany wszędzie zmiany – ważne że pozytywne – tak trzymaj