Codzienność, Praca, Styl życia

Co ja mam na siebie włożyć?

Co ja mam na siebie włożyć? Odwieczny poranny problem kobiety

Jak już rano wstanę i wypiję tę kawę, to krzątam się po domu, ogarniając wzrokiem ten Armaggedon. Zwykle wieczorem nie chce mi się sprzatać, ale to temat na inny wpis. Nie wybieram sobie wieczorem rzeczy do ubrania, bo to bez sensu. Rano nastrój mogę mieć inny i tak zmienię wieczorny wybór. Nie lubię robić nic, co nie ma sensu. Ale rano zwykle okazuje się, że albo nie ma koszuli, albo sukienka nie ta, albo nagle pogoda się zmieniła. Wypadałoby to wszystko posprawdzać. Jednak czy mi się chce?

Życie i konsekwencje moich decyzji mi tak dopiekły, że lipiec jest miesiącem ostrej walki w pracy. A że jedna zawiodła to poszukałam drugiej. Tyle, że druga nie jest tak dochodowa i zostałam z dwiema. Momentami mam zawroty głowy od natłoku spraw. A ponieważ moje główne zajęcie to kontakt z Klientami, to robię wszystko, żeby już u nich doprowadzać sprawy do końca. A to czasochłonne jest. Bardzo.

Uwielbiam moich Klientów, bo to są zwykle bardzo sympatyczni i inteligentni ludzie. Wiele się od nich uczę. Moim marzeniem było prowadzenie firmy, dzisiaj widzę, jak ciężki to jest kawałek chleba. I tak od pytania „co ja mam na siebie włożyć” dotarłam do pytania „czy moje dzisiejsze działania będą efektywne?”, „Jakich ludzi poznam?”, „Kogo dzisiaj spotkam?”.

Cokolwiek mnie dzisiaj spotka, doświadczenie jest zawsze bezcenne. A każda sprawa kończy się Happy Endem. Bo jeśli nie, to znaczy, że to nie jest jeszcze jej koniec.

  • tak więc miłego dzionka ubrana Kobieto 🙂