Codzienność, Styl życia

Co za czasy!

Co za czasy nastały, że wymieniamy siebie jak zbędne przedmioty. Jak nie ta to tamta, jak nie ten to następny? Ja jestem staroświecka i przy wczorajszych emocjach naszło mnie sporo refleksji dotyczących związków. Stałych i niestałych. No ja nie wiem, nie umiem tego zrozumieć.

Pokaleczyliśmy się mocno z Jackiem i każdy mój wpis on traktuje dość poważnie. I słusznie. Wszak to ja jestem tutaj, jedyna i prawdziwa. Jednak Małżeństwo trwało 23 lata, w sumie znamy się lat 26, różnie bywało. Czy to znaczy, że mamy sobie teraz trzaskać drzwiami? Znamy się od zawsze i jestem pewna, że pomimo rozpadu małżeństwa, nasza przyjaźń przetrwa i będziemy nadal do siebie chodzić na urodziny. Choć w ostatnim roku to różnie bywało.

I tu dochodzę do sedna sprawy.

Błędów, jakie popełniłam, nie da się już naprawić. Ale to nie znaczy, że nie można z nich wyciągnąć wniosków. Silne emocje, jakie wywołują traumatyczne sytuacje, u mnie powodują niestety ucieczkę. Tak. Od niedawna, w zasadzie to od kilku dni zrozumiałam sens powiedzenia „jeśli się czegoś boisz to to zrób”. To będzie mój ostatni wpis na temat związku z Krystianem. W zasadzie, to nie wiem, co pisać. Bo zdradziłam tym związkiem siebie i swoje zasady. Skrzywdziłam kilka osób, w tym swoje Dzieci. Najgorsze, że pozwoliłam nam obu „budować” na niezamkniętych związkach. Zgodziłam się na to. I to był mój wielki błąd. Czy żałuję? Żałuję, że zdradziłam swoje zasady. Tak bardzo byłam zdruzgotana swoim dotychczasowym życiem, że nie poprosiłam o pomoc tam, gdzie powinnam. I zrobiłam coś po swojemu.

Amplituda emocji.

Im gorzej jest nam w życiu tym bardziej rozpaczliwie próbujemy otrzymać coś najlepszego. Jak piłeczka, która odbita o ziemię wyskakuje w górę w dół i w górę, aż traci rozpęd i się zatrzymuje. Siła zewnętrzna oddziaływująca na ciało. Jak cofam się o kilka miesięcy, to wręcz emocjami jestem w tych momentach. Jakbym w jakiś zaczarowany sposób weszła do wehikułu czasu i przeżywała to na nowo. Tak, związek buduje się właśnie na takich chwilach i potrzeba do tego wracać, żeby go utrzymać. Wtedy emocje są żywe a ludzie mają BLISKOŚĆ emocjonalną. Jedność. Tak. Najważniejsze jest, aby w najtrudniejszych momentach w życiu umieć do tego wracać i pielęgnować więź. Nie kisić niszczących emocji. Tak trzeba było zrobić. Ale nie zrobiłam i czasu nie cofnę. A teraz jest mi potrzebne coś innego…

Odwrócić myśli.

Umysł depresyjny lubi się zadręczać. Lubi wracać myślami do różnych chwil, ale tylko z jednego powodu: autodestrukcja. Miesiąc temu, w sytuacji dla mnie potencjalnie mało bezpiecznej, sny przypomniały mi o Krystianie. I to tak bezczelnie, że zinterpretowałam to błędnie. Bo „jeśli się czegoś boisz to zrób to”. A ja, nie rozpoznałam, że jestem w stresującej dla mnie sytuacji i moja głowa fiksuje. Jak głupia, zaczęłam walczyć zgodnie z zasadą, że ludzi nie wyrzuca się do kosza a błędy się naprawia. Zamiast po prostu pojechać do domu.

O tempora! O mores!

Gorzej sobie zrobić nie mogłam. O nie! Dzisiaj siedzę na kanapie, z poukładanymi myślami. Jeszcze mam trochę złości na siebie, że pozwalam swojemu umysłowi tworzyć niestworzone wizje. Że potem siedzę i płaczę. Albo się frustruję, albo złoszczę i pozornie nie potrafię zrobić kroku dalej, siedząc w wytworach chorej wyobraźni.

Dziś mam plan na przyszłość.

Wizję, cel i plan działania. Odcinam toksyczne kończyny. Zamykam ciążące mi sprawy i chcę iść do przodu. Choć czeka na mnie znowu coś bardzo trudnego, nie poddam się bez walki. Jeszcze dziś odpocznę. Nabiorę sił. Zasłużyłam, jestem przemęczona. Ale od jutra idę z nowymi siłami do przodu i nic mnie nie zatrzyma.

Dziękuję Wam z wsparcie, Kochani!  Jakie macie refleksje? Komentujcie pod wpisem!

 

  • Agnieszka Gregorczyk

    Kasiu, jestem podbudowana,tym wbrew pozorom, bardzo optymistycznym tekstem 💪🖐Piękny prawdzi Do przodu Dziewczyno, do przodu….😘

  • ja to już w zasadzie wszystko powiedziałem na żywo (no prawie) pozostaje trzymać kciuki 🙂 powodzenia, będzie dobrze

  • Basia NW

    W wieku po 40-tce nauczyłam się, że czasem trzeba, warto choć jest to cholernie trudne, spalić za sobą most, zamknąć drzwi na klucz a klucz wyrzucić! Boli troszeczkę, ale odkrywam wolność przede wszystkim dla siebie i tylko o tą wolność dbam. Kibicuję!

  • Jacek

    Cóż pozostaje. Życzyć powodzenia i mieć nadzieję, że te refleksje są słuszne a wnioski przemyślane.

  • FranekW

    Życie czasem tak się komplikuje, że potrzebna jest operacja – drastyczna i bolesna. Gdy minie okres rekonwalescencji, poczujesz się lepiej i poukładasz życie na nowo, czego Ci z całego serca życzę!