Codzienność, Dzieciaki, Praca, Styl życia

Drogi Pamiętniczku!

Jeśli myślisz, że życie samotnej kobiety jest trudne to się nie mylisz. Zastanawiałam się, czy o tym napisać i zdecydowałam się. Zatem… Drogi Pamiętniczku!

Codzienność.

Wstaję rano i robię kawę, biegnę do łazienki i zaczynam malarstwo i tapeciarstwo. Nic wielkiego. Włączam radio, żeby posłuchać muzyki, nabrać energii i rozpędu do działania. Jak już się ubiorę i wypiję kawę, to jem śniadanie. Zwykle jajka bez pieczywa, za to albo z pieczarkami albo z szynką. Czasem pije sok z grapefruta, bo to zdrowe i spala tłuszcz, którego (subiektywnie według mnie) mam w nadmiarze. Do tego biorę zwykle jakieś suplementy: magnez, witamina D, C i B. I pozostaje Pepsi. Ona przed śniadaniem musi wziąć swój lek, potem godzina przerwy i czas na jej Fit Karmę. Jak zje, to ma energię, żeby wyjść na spacer. Zwykle ja już jestem spakowana, więc zakładam na nogi balerinki a na szyję smycz i klucze, szelki i „Idziemy”. Pamiętacie Alfa? Tego Kosmitę? Długo nie mogłam się zorientować, kogo Pepsi mi przypomina. A to właśnie niego! Ten sam kolor futra i tył, który śmiesznie podskakuje, kiedy schodzi ze schodów.

Dzieci.

Moje Córki są już dorosłe. Kiedy się wyprowadzałam od Jacka, starsza już studiowała, młodsza zamieszkała ze mną na chwilę. Było fajnie, bo same wybierałyśmy wszystko, dzięki bankowi mogłyśmy kupić, co nam się podobało. Mieszkanie jest piękne, funkcjonalne i choć nie moje, czułabym się jak w domu. Tylko jednego mi brak: tego gwaru. Logistycznie mieszkam do d…, więc Moja Żyrafka wyprowadziła się do swojego Taty z pełnym moim błogosławieństwem. Najważniejsze, żeby była szczęśliwa. My kompletnie się nie dogadywaliśmy, więc wróciła sama. A ja zostałam sama w pustym domu bez nikogo. Z jedną tylko Beatą na łączach i Jackiem, który sam nie wiedział, co ma robić. Od dawna tak nie rozmawialiśmy. Najtrudniejszy dla matki jest Syndrom Pustego Gniazda. Nie ma takich słów, które opisałyby to co wtedy czułam i co czuję każdego dnia. Rozmawiałyśmy wielokrotnie o naszej sytuacji i wszyscy wiemy, jak trudne bywają wybory.

Praca.

Praca wypełnia mi cały czas. Przez decyzje, jakie podjęłam, mam ciągłe zaległości i szukam nowych możliwości łatania dziur. To wiąże się z samodoskonaleniem każdego dnia, przekraczaniem granic i dużym napięciem. Od kwietnia mam poważny dół, nie spinający się budżet powodujący ogromny stres nie tylko mój. Niewiele jest osób na które mogę liczyć, a napięcie powoduje wybuchy i niechęć do kolejnych działań. Bycie przedsiębiorcą jest trudne, wymaga wiele odwagi, samodyscypliny i samozaparcia. A mnie już brakuje sił, jednocześnie nie mogę iść na urlop. Choć rozważam coraz mocniej i poważniej tygodniową pracę w domu. Niedługo Jacek z Dziewczynami wyjeżdżają, ja zostanę z psami i ten czas chyba wykorzystam na homeoffice.

Drogi Pamiętniczku! Tak, jest mi trudno. Wczoraj przepłakałam ponad półtorej godziny, do teraz mam zapuchnięte oczy i dosyć wszystkiego. Zaplanowałam dzisiaj kilka spotkań i chcę je odbyć. Najważniejsze to nie zawieść i wymagać od siebie, choćby inni tego nie robili (Tak też mówił Jan Paweł II). I nigdy, nigdy się nie poddawać, choćby cały świat wydawał się silniejszym.