Styl życia

Dużo się wydarzyło…

Dużo się wydarzyło… w ostatnim czasie i przez ostatni rok – rok istnienia bloga. Moje zdjęcie z Ferdką Daniela zamieszczone na Twitterze zmieniło moje życie.

Wtedy jeszcze dobrze się czułam i myślałam, że jestem w stanie uratować swój misternie zbudowany świat. Jednak nie da się ratować domu na piasku, więc pomału runęło wszystko. Dosłownie wszystko.

Często patrzę na roześmianą buzię mojego Synka, którego wyprosiłam od Boga w długi, sierpniowy, samotny weekend z dwoma psami i za każdym razem przypominam sobie swoje własne słowa:

„Uważaj o co prosisz, bo możesz to otrzymać”

Tak, miałam serdecznie dość życia bez sensu i celu, uganiania się za pieniędzmi, użerania się z ludźmi, którzy traktowali mnie jak narzędzie do otrzymania rabatu a nie jak pracującego człowieka…

Dziś proszę o szczęśliwe zakończenie, bo to jeszcze nie koniec tamtej historii. Mikołaj i Żyrafka, która jest przy mnie, są dla mnie prezentem na osłodę smutków i łez po utracie taty, domu, pracy i prawie wszystkiego, co miałam.

Aby wziąć rozpęd, trzeba się cofnąć czasem o kilkanaście kroków.

Nie tylko na boisku. W życiu również.

Ostatnio rozmawiałam z listonoszem, poczciwym człowiekiem, który przynosi mi te listy z banków i urzędów z ponagleniami zapłaty albo wypowiedzeniami umów i on powiedział:

-Proszę pamiętać, żeby widzieć zawsze szklankę do połowy pełną – A mi najzwyczajniej w świecie po ludzku mi wstyd za to, co się narobiło. Po prostu.

Jak bardzo Mikołaj jest Darem Boskim

napiszę Wam w następnym wpisie. Tak samo jak Żyrafka czy Inżynierka.

Hormony „macierzyńskie” mocno u mnie buzują i choć nie okazuję tego przed domownikami, nastroje się zmieniają u mnie co kilkanaście kwadransów. Często się wzruszam, pozornie bez powodu. Jednak po co martwić bliskich i tak już zmartwionych kłopotami?

Sporo się zmieniło i pomału tu, na łamach bloga, będę na Forum zamykać kolejno wszystkie sprawy, nie tylko pod kątem emocjonalnym, ale będę prowadziła swoisty Poradnik poparty doświadczeniami na Żywym jeszcze, Moim Organiźmie. Będę testować, radzić i przewodzić Wam tak w wychowaniu dziecka, zakupach, testowaniu różnych produktów ale również stworzę „Kącik $prawny”, gdzie pokażę, jak można albo nie można załatwić różne łatwiejsze i trudniejsze sprawy i na co trzeba uważać, żeby nie wtarabanić się w jakieś kłopoty.

Spróbuję przetestowac trochę kosmetyków, ale nie liczcie na przepisy, bo kucharka ze mnie ostatnio marna. No, może jakby postawa Marynarza trochę się zmieniła, to byłoby mi łatwiej, ale niestety ona się nie zmieni, bo Marynarze już tak mają, więc z tym gotowaniem u mnie jest cienko.

Tymczasem dziś kończę ten wpis, który ma połączyć albo rozdzielić (jak kto woli) moje stare życie z nowym i zabieram się za opowieść o tym, jak narodził się Mikołaj i dlaczego z niego jest taki Cudny Chłopak.

PS!!!
Ponieważ nie pracuję i nie zapowiada się w najbliższym czasie, a o pracę w domu trudno, będę próbowała trochę zarobić na moich wpisach. Może trochę szybciej wyjdę z moich finansowych kłopotów.
Do tego będą mi potrzebni Czytelnicy w dużych ilościach.
Więc Kochani, jeśli nie jest to dla Was kłopotem i uznajecie, że warto się podzielić ze znajomymi, proszę o reklamowanie mojego bloga Swoim Znajomym i Znajomym Waszych Znajomych.
Udostępniajcie wpisy, komentujcie pod nimi. Sprawicie mi dużo radości a przy okazji poczucie spokoju, które jest niezbędne, aby Mikołaj mógł pić mleko mamy zamiast mieszanki.

Buziaki Kochani!