Styl życia

Dziś jest pierwszy dzień mojego nowego życia

Dziś jest pierwszy dzień mojego nowego życia. Kotłują mi się w głowie wspomnienia. Zastanawiałam się czy dobrze zrobiłam. Ale tak. Obnażyłam siebie na łamach tego bloga. Bardzo łatwo rozpoznać, jaka jestem. Bo tu są moje emocje, a w książce zlepek doświadczeń okraszonych zmyślonymi sytuacjami.

Internetowe obnażanie się jest niebezpieczne. Bez dwóch zdań.

-Kochanie, nie musisz tego robić! Będę Cię kochał przez całe życie! – napisał Tomek jak ścinałam włosy.

Tak. dziś jest pierwszy dzień mojego nowego życia. To dziś jest od soboty. Każdy dzień to nowy rozdział, nowa nauka. Jesteśmy w trójkę z Żyrafą i Mikołajem. I dobrze nam z tym. I niech tak zostanie, bo takie jest życzenie Żyrafki. A za moim dzieckiem wejdę w ogień, wskoczę w największą głębię i nie pozwolę skrzywdzić. Nigdy.

Ludzie naprawdę mają poważne problemy: czy jutro się obudzę, czy nie? Kto nie dotknął własnej śmierci nie wie, ile warte jest życie.

W tym miejscu przesyłam ciepłe pozdrowienia i dużo dobrych myśli dla Ciebie. Bo nie uciekam, stawiam czoła i dodaję Ci pozytywnej energii. Pamiętaj, co jest najważniejsze.

Tyle truizmów.

W emocjach czuję się… dziwnie.

Myślałam, że będę płakać po stracie Tomka, ale nie. Zaskoczył mnie bardzo i postawił w bardzo trudnej sytuacji w niedzielę. To nie był pierwszy raz. To życie, jak na polu minowym. Nigdy nie wiesz, gdzie wybuchnie. Raz już sprzedawałam swoje rzeczy i musiałam wziąć pożyczki w parabankach. Zamiast gotówki na zwrot pożyczek otrzymałam bardzo drogie, piękne prezenty. Dlaczego tak? Nie wiem, nie rozumiem tego… Choć są piękne i zawsze o takich marzyłam, nie umiałam się cieszyć, bo przetrwanie do tego czasu emocjonalnie sporo mnie kosztowało.

Próbowałam zrozumieć tę sytuację. Znaleźć pozytywy, odnaleźć się w niej. Nie, nie mogłam, nie umiałam. Kiedy nie widzisz miłości w oczach kochanego człowieka, cierpisz. Byłam w ciąży. Straciłam ojca. Myślałam, że będzie dobrze… Ale nie było. Miałam nieadekwatne oczekiwania. Dwa światy…

Dzisiaj próbował negocjować i łagodzić sytuację z niedzieli. Ale jakoś mu to nie wychodziło. Brakowało czegoś… słowa miłości… troski o nas… nie wiem. Nie umiem tego nazwać. Ale miłość się czuje. A ja ni chu chu… Coś mnie tknęło i napisałam do osoby, którą pamiętałam z początku naszej znajomości. To była bardzo radykalna informacja. Moja intuicja zadziałała i nie zawiodła. A on? Rozpętał piekło… No tak… Ja też bym rozpętała po takiej informacji. Bez dwóch zdań.

Słowa a czyny. Pamiętajmy o tym. Słowa mają siłę, mogą bardzo zranić. Czyny świadczą o zamiarach. Nie wolno ignorować ani jednych ani drugich.

A ja? Ja dbam o dzieci swe. Najukochańsze.

Przesyłam Ciepłe i Pełne Dobrej Energii do jednego z Poznańskich Szpitali. Czekam na zdjęcie uśmiechniętej buzi. Nie wyobrażam sobie inaczej. To jeszcze nie jest Twój czas na przejście na tamtą stronę. Masz sporo do zrobienia. Wszyscy tu jesteśmy z Tobą. Ja jestem z Tobą. Trzymaj się!