Styl życia

Facet z internetu? W tył zwrot! Naprzód marsz i bez oglądania się za nim!

Jest północ a we mnie kotłują się emocje. Pewnie jeszcze długo tak będzie. Jednak ja próbuję sobie pomieścić w głowie męskie zachowania. I na Boga, nie potrafię!

Może jestem dziwna, może zbyt staroświecka a może zbyt radykalna. Choć wiele osób, które mnie zna powie, że jestem naiwna. Tak, jestem. Ale do czasu. Wierzę ludziom, facetom (sorry, ale jeśli jesteś facetem a chcesz żebym nazwała Ciebie człowiekiem, musisz mnie do siebie przekonać). Do niewielu z Was mam szacunek i to Jesteście Wy, moi Przyjaciele.

Natomiast…

Jeśli facet szuka kobiety z internetu, to jest z nim coś nie halo. A jeśli już prawie od razu rzuca wszystko i do niej jedzie, zostawiając za sobą prawie cały świat to oooooo…

Uwagaaaa! STAHP! Drogie Babki Kochane moje, jak facet jest po czterdziestce, zna Cię chwilę i desperacko do Ciebie jedzie to UCIEKAAAJ!

Wiem, co mówię. Nie poznasz człowieka inaczej, jak w normalnym życiu. Czyli widzisz go w pracy, albo obserwujesz sąsiada, albo kolegę koleżanki albo kumpla itp. Jak już go masz w domu to narażasz się na chrapanie, pierdzenie, siorbanie, przeklinanie, pedantyzm albo bałaganiarstwo albo jedno/drugie, nie wspomnę o uwagach wobec Twojej osoby czy twojego zachowania.  A jak się wkurzysz, to się z domu tak łatwo go nie pozbędziesz, o nie.

Jasne, są zachowania, które można przeżyć. Ale są takie, że się kuwa nie da! I co wtedy zrobisz? Wezwiesz policję na oczach własnych dzieci?

Jak nie znasz go, on tak się w Tobie zakochuje, że rzuca dla Ciebie całe swoje życie to znaczy, że go nie miał! A jeszcze jeśli wisi godzinami z Tobą na telefonie… Wpadłaś jak śliwka w kompot!

Boże, jak ja się czułam wypruta po godzinie rozmowy. A ile razy było tak, że po tej godzinie próbowałam coś zrobić, a tu znowu telefon dzwoni i dawaj, kolejna godzina. „Kochanie to, Kochanie tamto, Idę do sklepu, do pracy do WC…” – czasy liceum już się dawno skończyły. Dorośli ludzie tak nie zachowują się. Jeśli tak jest, to coś jest nie halo. A wtedy Ty masz mózg wyprany. Zapominasz o sobie, bo długa rozmowa przez telefon to ucieczka od rzeczywistości. Normalni ludzie się spotykają na godzinę, dwie, pogadają i wracają do swoich spraw. Na randkach obowiązują podobne czasookresy. Na randkach dorosłych ludzi oczywiście.

Na początku znajomości z Tomkiem on non stop mi wisiał na telefonie.

Wiesz, co myślałam? Że będę mieć z nim o czym gadać, że będziemy rozwiązywać razem problemy… Dzwonił do mnie z tej Szwecji, mieszkając u Ewki (oświadczył jej się, żeby było śmiesznie, ale tego to się dowiedziałam po aferze alimentowej) i gadał. A jaki był miły. Tak dobrego wrażenia to dawno nikt na mnie nie zrobił. I tak do samego końca. Jak odstawiłam go do ojca 2 października, to zostawił sobie Pepsi. Oooo jaka byłam szczęśliwa. facet zajmuje się moim psem. Oesu, ale byłam w szoku kilka miesięcy później, jak już mieszkając z nim widziałam, że wcale nie jest taki miły jak pierwszego dnia. Długo grał. Z czasem był coraz bardziej niemiły. Bo nie robiłam wszystkiego tak, jakby chciał. Ja miałam swoje sprawy, których nie kryłam. On obiecywał, że je rozwiąże i tego nie robił.

Zawsze był jakiś „wiarygodny” powód. Ja wierzyłam, bo co miałam nie wierzyć.

Z jednej strony z całych sił robiłam, żeby było dobrze a z drugiej im bardziej brzuch ciążowy był widoczny tym bardziej tych sił brakowało. Śmierć taty dopełniła swojego. Nic już nie było ważne. A Z kilkugodzinnych rozmów telefonicznych zrobiły się dziwne monologi na WhatsApp. Ale jednostronne. ja nie miałam prawa obarczać go problemami… Mimo, że byłam w ciąży.

Zatem Dziewczyno,

Jak nie znasz go, a on przyjeżdża do Ciebie od razu na całe na weekendy, to coś jest nie haloooo, bo jesli traktuje Ciebie poważnie, prędzej czy później któreś z Was będzie musiało rzucić swój dom, miasto, rodzinę i się przeprowadzić do tego drugiego. Zastanów się, czy chcesz? A co wtedy zastaniesz na codzień? W wakacje to wszyscy jesteśmy fajni. Wyluzowani, radośni. Wakacje się kończą, zaczyna się normalne życie 11 miesięcy w roku i wtedy wychodzi prawdziwa natura człowieka. Jak go sprawdzić na odległość. Zaufać?

Boże Drogi! NIE!

Każdy normalny facet w tym wieku siedzi przy żonie chyba, że jest wdowcem. To jedyny wyjątek. Więc cała reszta Społecznościowo-Randkowych Portali to Wariaci. Czemu sobie nie znajdzie nikogo na miejscu, tylko szuka trzysta kilometrów od domu?

No to jest dobre pytanie. Szkoda, że ja nie zadałam go sobie dwa lata temu.

Jeśli jeszcze go sobie nie zadałaś, to błagam, zrób to!

Wierzysz czy nie, ja znałam swojego faceta i rzuciłam w końcu dla niego i dla naszej rodziny rodzinne miasto. Przeprowadziłam się tu i pierwszy raz w życiu zaliczyłam depresję. Opierałam się przed tą przeprowadzką 3 lata. Zgodziłam się, bo to była jedyna droga do ratowania naszego małżeństwa, które i tak się rozpadło.

Jakież było moje zdziwienie, jak zaczęły do mnie docierać różne informacje z zewnątrz albo ze środowiska moich byłych facetów. Ja nie wyglądam na sprytną, kiedy jestem w związku. Raczej jestem ufna i naiwna, bo jak się kocha to się powinno ufać. Ale ja ufałam, jednak robiłam swoje a oczy i uszy miałam otwarte.

W obu przypadkach dotarły do mnie osoby, które potwierdziły, że zachowania, których ja doświadczałam, były zwykłymi. I nie mówię o tych dobrych, czy miłych. Zgłosili się do mnie wierzyciele. Zwierzyły mi się kobiety… I wiecie, ja nawet nie przeżyłam szoku, tylko pomyślała o sobie „no tak, widzisz a oczy masz zamknięte, żeby nie reagować”.

Bo jak już zobaczysz, fakt dotrze do Twojej wiadomości i świadomości, to musisz zadziałać.

Od kilku dni się zastanawiam, co ja będę mówić mojemu synowi o jego ojcu. Bo nie mam pojęcia. Facet pojechał do pracy 14 sierpnia, zostawiając mnie z 200 zł w portfelu. 10 września oświadczył, że nie ma pieniędzy i nie zapłacimy za czynsz za mieszkanie. Prawie codziennie wysylał mi zdjęcia z pracy, z restauracji, z posiłkami dwu-trzy daniowymi i mydlił mi oczy, że wypłata przyjdzie pojutrze. Kiedy ja już miałam dość i zapytałam, czy on się wogóle zastanowił, co ja jem, po prostu nie ogarnął. Nie dotarło! Nie pomyślał, że Bebiko One kosztuje, a paczka schodzi w cztery dni. Nie dotarło! Normalnie kasa się mnoży, klonuje i spada z nieba. A mój wkurw to hormony. Bo co innego w dwa miesiące po porodzie? Co za niewdzięczna baba, która zawraca mi dupę, jak ja jestem w pracy?

„Kasia, ja kasę będę mieć dopiero 15 października. Coś wymyślimy, nie? Nasz gospodarz poczeka z kasą za czynsz?”

Nie, kuwa, nie poczeka! Ja nie poczekam!

Dzięki Bogu, że moja Rodzina i Przyjaciele czytają ten blog.

Chryste!

Ustępujesz jemu, robisz mu „dobrze” odkładając swoje sprawy na bok – pamiętaj. On nie będzie mieć skrupułow. Faceci po 40 się nie zmieniają, a pierwsza, piękna miłość już minęła. Facet w tym wieku się nie poświęca. A jeśli to zrobi to przy pierwszej okazji będziesz to mieć na stole.

Dziewczyny! Czytasz to, zastanów się nie raz, nie dwa, nie dziesięć a sto razy! Co ten „dojrzały facet z internetu” robi u Ciebie na drugim końcu Polski albo w innym kraju, jeśli nie jest wdowcem. Czemu go jego żona nie chciała, czemu sąsiadka ani bliska krajanka. Albo czemu on nie chciał jej? Przecież bliżej = prościej.

Rozumiesz?

Pozdrawiam i ściskam Was mocno,

Wasza Czarna

PS. Jak chcesz pogadać, jestem,

PS2. Przypomniałam sobie, że mój ex-mąż zawsze zabierał dziewczyny na randki do Zakopanego, Krystian do Bukowiny, a Tomek na Kanary… Ciekawe, czy Wasi też mieli takie zwyczaje?

 

Buziole!