Codzienność, Dom, Styl życia

I’m Confused

I’m Confused – powiedział Jeff , mój native speaker na lekcjach angielskiego, które pobierałam swego czasu po maturze. Opowiadał o tym, jak napadły go kanadyjskie osy w lesie pełnym sekwoi. Tak nas poruszyła jego historia, że na sali zrobiło się ogólne zamieszanie, wszyscy zaczęliśmy ze sobą rozmawiać PO POLSKU, czyli w języku, z którego znał tylko kilka słów. Nijak nie pomogły wyjaśnienia sytuacji i próby tłumaczenia dialogów. Emocje grupy wzięły górę i lektor wyszedł z zajęć ze zmieszaną miną.

Polubiłam to słowo, bo często tylko nim mogę opisać stan swoich zmysłów, które uznaję za zdrowe. I choć Mikołaj Rej napisał: „A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają” język angielski, jakże prosty w obsłudze i w komunikacji, ma kilka takich terminów, których ja używam do humorystycznego opisania bieżących sytuacji, w których chcąc nie chcąc uczestniczę.

Często bywam w stanie, który mogę nazwać „confused”, w momencie, kiedy chcę zabrać głos w jakiejś ważnej sprawie. Też tak macie, że zanim się wypowiecie, sprawdzicie wszystko czy po prostu Wasz pogląd podpinacie pod ogólnie publikowaną ideę? Jednego w życiu się nauczyłam: Dobro, szczerość i moralność nie krzyczy, tylko robi swoje. Im głośniej w jakiejś sprawie, tym więcej się chce schować pod dywanem populizmów.

Nie, nie jestem ideałem ani moralizatorką. W większości czasu, kiedy byłam sama i miałam czas na przemyślenie swoich działań na tle moich własnych wartości, okazywało się, że moje egoistyczne pobudki zawsze prowadziły mnie do katastrofy. I tu dzisiaj chcę publicznie w taki sposób się wyspowiadać. Jednak szczegóły zostawię dla siebie, mojego Spowiednika i najbliższych. I nie chodzi też o to, aby dziś powiedzieć: „Moja Mea Culpa” i biczować się przez resztę życia. Chodzi o to, że „Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem”.

Confused dość długo towarzyszyło Czarnemu Protestowi, bo trudno mi było przejść obojętnie wobec argumentów jego zwolenników. Nie, nie zaprzeczałam wszystkim. Niektóre nawet są rozsądne. Jednakże widzę dzisiaj, że w krótkim czasie można zmienić wiele na dobre lub lepsze i na tej podstawie, nie bez analizy, podjęłam decyzję o zabraniu głosu. Czy moja prywatna sytuacja miała na to wpływ? Jasne, że trochę miała. Jestem matką dwóch Wspaniałych Córek, z których jestem Ogromnie Dumna. Wychowałam z ich Ojcem je na mądre, inteligentne kobiety, które potrafią się zatrzymać, zastanowić i wybrać właściwie pod kątem własnego ego jednocześnie nie idąc w sprzeczności z moralnością i etyką. Czasem nie od razu.

Widzisz, Droga Czytelniczko, Czytelniku, bo kiedy Dziecko przychodzi do Ciebie z pytaniem:

-Mamo, mam napisać pracę z religii. Mam ją napisać tak, jak uważam, czy pod księdza?

-Oczywiście, że tak, jak uważasz. Jeśli ksiądz będzie negował Twoje poglądy, to dyskutuj, pytaj, kontestuj wszystko, co oczywiste. – nie pytałam o temat pracy. Nigdy tego nie robię, chyba że Dziecko wyraźnie mnie o to prosi.

Moja Inżynierka zadała mi to pytanie, kiedy miała 12 lat. Była już po ciężkich przejściach życiowych, bo w naszej pierwszej rodzinie wcale nie było tak kolorowo. Ona już jako dziecko była Confused. Wróciła kilka dni później ze szkoły i woła już od progu:

-Mamo dostałam szóstkę z religii!

-Super, a za co?

-Za tą pracę, o którą pytałam ostatnio.

-Czyli ksiądz docenił Twoje zdanie?

-Tak!

-Słonko i to jest dowód na to, że zawsze warto iść za swoimi przekonaniami. Tak trzymaj i nigdy się nie zdradzaj. Już wiesz, co masz zawsze robić.

Kilkanaście lat później na wykładzie z Termodynamiki, jako jedyna na sali pełnej kilkidziesieciu studentów, podważyła trzykrotnie teorię podawaną jako wykładnię, przez samego Dziekana w stopniu Profesora. Trzy razy podnosiła rękę, trzy razy Ten kazał jej się zastanowić i przemyśleć jej opinię i za trzecim razem przyznał w stanie CONFUSED:

-Teraz to ja się muszę nad tym zastanowić.

I to był ogromny sukces i satysfakcja dla niej i dla mnie.

Dzis jestem confused, bo teoretycznie dobrze się dzieje ale jeszcze efektów nie widać. Panie Boże daj mi cierpliwość i wytrwałość w dbaniu o rodzinę.

Daj mi proszę sen w normalnych porach nocnych a nie o 7:00 rano.

Siły mi nie dawaj, bo może się to źle skończyć…