Styl życia

Jej świat-domek z klocków Lego

Postanowiła rozwiać swoje wątpliwości. Czuła lęk, złość na cały świat wokół. Nie było jej dane przeżyć ostatniego czasu w spokoju. Rozwaliła cały swój świat na części pierwsze, jak nieudaną domek z klocków Lego. Żeby poprawić okno na pierwszym piętrze, trzeba było zdjąć wszystkie klocki powyżej. Jednak to poprawa nie dawała zadawalającego rezultatu i zabierała zbyt dużo czasu. Więc postanowiła zacząć wszystko od początku.

Nie było to jednak takie proste. Wciąż wracali ludzie z przeszłości. Ludzie, którzy gdzieś czekali, czaili się w ukryciu, aby spróbować swoich sił. Tośka wiedziała czego nie chce. Tego była najbardziej pewna. Jednak słaba, wpadła w pułapkę kolejnego silnego seksoholika…

-Ludzie obserwują z ukrycia swoje ofiary. Wystawiłaś się, Tośka. Wystawiłaś się i to bardzo. Rok temu rozmawialiśmy o tym na przykładzie Iana. Jeszcze dobrze nie wyjechałaś mojego gabinetu a już zajęłaś się Marcinem. Wystarczyło, że Marcin Ciebie zawiódł, a cały świat o tym wiedział. I masz, czego chciałaś. Kilka lat temu rozbudziłaś erotyczną fantazję mężczyzn i dziwisz się, że koleś w końcu zaczął zasadzać na Ciebie sidła? – mówił do niej Janusz, mąż Doroty. – Ciesz się, że żyjesz. Dobrze wiesz, jak mogło się to dla Ciebie skończyć…

-Ale Janusz, przecież wiesz, że ja wiem. Od początku czułam, że koleś jest psychicznie chory… Wiesz, co wstyd robi z człowiekiem…Zamiast tutaj, do nas, ja szukałam wsparcia tam, gdzie czekało.Leciałam jak ćma do ognia. Prawdę mówiąc liczyłam na to, że ciężarnej kobiety nikt nie skrzywdzi, a rozsądek wracał mi dopiero wraz z prawidłowym poziomem kobiecych hormonów.

-Zobacz, gościowi rósł poziom złości za każdym razem, jak tylko dawałaś mu kosza. Nie działały pieniądze, obietnica domu, samochód… Był ciekawy Ciebie, jaka jesteś, a Ty słusznie byłaś jak skała. Czułaś, że jest nietrzeźwy. Słuchałaś siebie. Co się stało?

-Nie dałam rady emocjonalnie udźwignąć tego wszystkiego. Byłam sama na świecie. Wcześniej zawsze mogłam zadzwonić do matki i się wygadać. Wkurzyć się na nią, że mówi mi prawdę. A tu zostałam sama z sobą i swoimi emocjami. Żadnego wsparcia. Dopiero jak ruszyłam całą procedurę, pojawili się przyjaciele. I pamiętałam, ze to właśnie oni mi pomogli. Przyjaciółka powiedziała mi „żadnych mężczyzn”. Wiem, że miała rację. Więc jak tylko umysł mi uciekał, przypominałam sobie wszystkich, którzy udzielili mi realnego wsparcia. I sprawdzałam, czy te osoby, które mącą mi w głowie, wtedy REALNIE mi pomogły.

I tak rozmawiali z Januszem o wydarzeniach z ostatnich tygodni. Najtrudnieszy był dla niej jej związek z Marcinem.

-Kocham go, choć wiem, że on na to nie zasługuje. Jednak byłemu mężowi potrafiłam więcej wybaczyć. Ile w tej złości na zachowanie Marcina jest moich hormonów? Ile lęku o związek erotomański z wszelkimi jego konsekwencjami? Ile lęku o inne ćpanie? O konieczność kontroli czy znoszenia humorów na głodzie? A ile złości na Boga, samą siebie i wszystko, co się stało w ciągu ostatnich kilku lat?

-Zastanów się nad tym Tosia, porozmawiamy o tym za tydzień. – przytulił ją – Oj Tosia, Tosia – pokręcił głową Janusz. Jednak uśmiech nie schodził z jego twarzy. Wiedział, że jeśli ona przyszła, to będzie walczyć o swoje życie. Zasłużyła na dobre życie.

Na pożegnanie Tosia powiedziała po cichu:

-Wiesz, wróciła ostatnio do mnie aborcja… Myślę, że to też miało wpływ na późniejsze decyzje

-Pewnie tak i sama o tym wiesz. Jak Twój syn?

-Chciałabym, żebyś go poznał. Jest naprawdę inteligentny i mądry.

-Z chęcią spotkam się z Wami obojgiem za tydzień. A teraz już muszę iść. Do zobaczenia!