Książka, Pasje, Styl życia

Jej świat – fragmenty

Jane siedziała na skórzanej sofie w pokoju kominkowym. Patrzyła na płomienie tańczące w kominku, za oknem padał śnieg. W kieliszku złociło się chilijskie wino, jak zawsze doskonałe. Mike wyszedł na zewnątrz. Słyszała trzask rozłupywanych siekierą drew. Idealny świat, idealny moment. Nie rozmawiali ze sobą zbyt dużo. Nie musieli. Rozumieli się bez słów. Przyjechali do małęgo domku w Utah, żeby spędzić ze sobą czas. Zwykle nie mieli go dla siebie zbyt wiele. Jane mieszkała z mężem, tak jak Mike ze swoją żoną.

Poznali się kilka lat wcześniej. Poderwał ją tanimi tekstami, jej to jednak nie przeszkadzało. Mike był uroczy. Przez kilka miesięcy zachowywali się jak Włosi: kłócili się i godzili. Emocje sięgały zenitu, jednak nie mogli ze sobą być. Oboje w stałych związkach, w których dla nich najważniejsze były dzieci. Spotykali się więc rzadko, ale spotkania były intensywne fizycznie i emocjonalnie. Kiedyś rozmawiali, że gdyby spotkali się kilka lat wcześniej, to może dziś byliby małżeństwem. Z drugiej strony ten układ dawał im paradoksalnie poczucie więzi, lojalności wobec siebie i bezpieczeństwa. Mieli prawdziwą miłość i przyjaźń.

Jane była piękną kobietą, jedną z tych, które się albo kocha albo nienawidzi. Zmieniała twarze. Potrzefiła być grzeczną dziewczynką, kochającą żoną albo zimną suką. Kosztowało ją to sporo emocji, ale tym sposobem zawsze osiągała to, czego chciała. Oboje z Mike kochali adrenalinę i jeśli już coś robili, robili to perfekcyjnie. Razem byli genialnym teamem. Cierpliwie czekali na czas, kiedy będą mogli być już ze sobą. Ceniła go za miłość do dzieci, pracowitość i niesłychaną inteligencję. Do tego wszystkiego był zabójczo przystojny.

Zaskrzypiały zawiasy dużych drewnianych drzwi. Zobaczyła Mike’a z naręczem drewna. Podszedł do kominka, położył pakunek i popatrzył na nią.

-Jesteś piękna. Kocham Cię. – powiedział. Wiedział, że te słowa wywołają uśmiech na jej twarzy. Nie pomylił się. Jane popatrzyła na niego z rozbrajającym uśmiechem. Przechyliła głowę i powiedziała krótko:

-Wiem. Czuję to. Ja Ciebie jednak bardziej kocham – pokazała mu język i zaczęła się śmiać. – Pamiętasz nasze pierwsze Walentynki?

-Nie?

-No właśnie. Faceci! – zaśmiała się – Nawet nie wiesz, jakich argumentów musiałam użyć, żeby móc przyjechać wtedy w góry. Nie chcesz tego wiedzieć! Ale Twój uśmiech na mój widok był dla mnie największą nagrodą. Nigdy nie zapomnę tych kilku godzin.

-Bardzo chciałem wtedy choć chwilę być z Tobą sam na sam…

-Zawsze tego chcieliśmy. Miłość to wszystko, co mamy własnego. Chwile, wspomnienia, plany, intymność, dotyk, to jedno spojrzenie… Marzenia… Musiałam Ciebie zostawić, wściekać się, wariować, podjąć setki głupich i destrukcyjnych decyzji, a Ty to wszystko wytrzymać… żebyśmy zrozumieli, jak bardzo się kochamy i potrzebujemy nawzajem… Kiedy mnie kochasz i jesteśmy jednością czuję Ciebie kompletnego, Twoją Duszę i Ciało… -kiedy to mówiła, głaskał ją po włosach, całował w szyję i mocno ją w siebie wtulił.  To była wyjątkowa chwila. Nie chciała jej psuć niespodziewanymi wiadomościami. Mieli jechać jutro na stok, ale jej stan na to nie pozwalał. Jednak on był jedyną osobą, wobec którego zawsze była szczera. „Spróbuję mu to delikatnie powiedzieć, mam jeszcze kilka dni”. Zastanawiała się, czy ta wiadomość ich ze sobą jeszcze bardziej zbliży, czy rozdzieli. Ogień w kominku ogrzewał salon, a ona wtulona w Mike’a myślała o tym, jak bardzo życie wystawiło ich związek na swoistą próbę…