Styl życia

Jej świat – rozmowa

Janusz wiedział, że jeśli ona przyszła do niego, to będzie walczyć o swoje życie. Zasłużyła na dobre życie.

-Ciekawe, czy to jest zryw czy Tośka wróciła na właściwą drogę? – zapytał Janusz żony

-Dlaczego mnie o to pytasz?

-Ty ją prowadziłaś od początku, wiesz jaka jest.

-Tak i nagle, wydawałoby się, bez przyczyny, przestała przychodzić na spotkania…

-Dorota, wiesz przecież, że nie bez przyczyny!

-No dobrze, masz rację. Ale nigdy ze mną tego nie omówiła. Zrobiła to przez Ciebie. Bo przecież od Ciebie wiem, co tak naprawdę się stało, że mnie odrzuciła. – Janusz kiwnął potwierdzająco głową. Uśmiechnął się. Tośka miała ogromną wiedzę na temat swojego nałogu i mechanizmów, które kierują ludźmi. Na zajęciach wielokrotnie i bezkompromisowo odkrywała ukryte intencje wypowiadających się. A on łagodził tylko wstrząs, jaki doznawał pacjent

-Bardzo się bała wtedy. Była zdeterminowana odejść od męża, chciała ułożyć sobie życie. Pamiętasz?

-Yhm… – odpowiedziała Dorota wpatrzona w czasopismo. Janusz czule popatrzył na żonę i kontynuował:

-Jak bardzo ona musiała się go bać wtedy i jak bardzo była pewna siebie, spotykając się z tym Marcinem?

-Szukała wrażeń, przygód. Siedziała sama w domu przecież. Wiesz, że ciężko jej nawiązywać przyjaźnie. Wychodzić z inicjatywą. Potrzebowała kogoś, kto zniesie jej opryskliwość i strach przed odrzuceniem. Z tego, co mówisz, to są bardzo podobni, nawet fizycznie. Gdzieś znalazła jego słabe punkty i się zakochała. Ma wiedzę, doświadczenie, potrafi rozpoznać co tkwi w człowieku i stwierdziła, że go uratuje…

-Czyli schemat trójkąta dramatycznego?

-Nie tylko, to jeden z wielu schematów…

-Nie zaprzeczysz, że ona go kocha?

-Kocha go prawdziwie. Wiesz, że Tośka kocha tak, że poświęci siebie dla swojej miłości. Pamiętasz, jak długo walczyła o małżeństwo i ile poświęciła. Teraz robi dokładnie to samo, tylko szybciej. A ten Marcin z jednej strony czuje jej miłość, z drugiej się wścieka, bo nie potrafi nią sterować. Ona jest kobietą, o jakiej marzył. Trudno mu będzie zaufać po jego wszystkich doświadczeniach. Facet z taką samą siłą nie ufa kobietom jak ona mężczyznom.

-Dorota, ja czuję, że ona ma tak wielką siłę, że jest w stanie poprowadzić ten związek, a Ty jak uważasz?

-Janusz, pamiętasz, jak odgrywałeś rolę jej ojca?

-Tak, ona miała w sobie tyle… mocy, że dała siłę ludziom, którzy siedzieli na widowni…

-Właśnie. Moim zdaniem, gdyby wykorzystała tę moc dla siebie, byłoby jej dużo łatwiej. Jednak jest dziecko. Nie wiem, czy ten związek ma przyszłość. Ona będzie próbować ratować za wszelką cenę, miotać się, płakać, szukać odrzucenia dla kilku dobrych słów. I będzie liczyć na to, że niezmienny facet dla niej się zmieni i będzie lepszym. Bo za tą skorupą ona widzi naprawdę wartościowego człowieka. W dodatku ojca jej syna.

-Kocha go. Dlaczego ma odpuszczać? Dlaczego nie ma walczyć o niego?

-Bo to facet. I naprawdę nieświadomie, ale ją pokaleczył. Wiemy, że ona znosiła w spokoju dla dziecka i niego to wszystko. Wiemy też, że on wie, że był wycofany. Przerosła go ta sytuacja a nie był do końca obecny w realnym świecie. Zdecydował się na zmianę swojego życia i ta zmiana była zbyt duża dla niego. Dla nich obojga. Jednak mogą sobie poradzić, muszą być uczciwi względem siebie co do obecnych sytuacji. Tamto już jest historią. Powinni porozmawiać, odkłamać sytuacje, wyjaśnić skąd kłopoty, ustalić rozwiązania i się ich trzymać…

-Pozabijają się.

-To się pozabijają. Oboje są mądrzy, więc nie będzie tak źle. Najwyżej Tośka znowu uderzy pięścią w stół, ale jak ją znam, nie zrobi kolejnego przewrotu wrześniowego. Za dużo ją to kosztowało. Dlatego wróciła do Ciebie. Pokaż jej świat oczami mężczyzny. W końcu Ci zaufała, wie, że nie patrzysz na nią jak na obiekt seksualny. Może kiedyś i do mnie wróci przynajmniej, żeby oczyścić atmosferę. Jak jej syn?

-Sama zobacz… – Janusz otworzył folder ze zdjęciami w swoim telefonie – dzisiaj wysłała mi aktualne fotki.

-Śliczny… Ale ona ma problem. Duży problem… i wielką miłość. Oboje dostali Dar od Boga. Oby umieli go dobrze wychować… – Popatrzyli sobie w oczy. Byli w tym samym wieku co Tośka z Marcinem. Dziecko to byłby cud ale też wielka odpowiedzialność. Walka o życie ich syna mocno ich scaliła i jednocześnie zmęczyła. Cieszyli się szczęściem Tośki, mając ciągle w pamięci jej bolesne doświadczenia. – Życzę jej, aby była szczęśliwa…

W tym czasie Tosia miotała się w swoim mieszkaniu z kąta w kąt. Była sama. Dzieci były na spacerze a ona próbowała pozbyć się lęku. Bardzo dobrze sobie radziła. Ale to był stale kryzys a ona już chciała poczuć wewnętrzny spokój. Sprawy jak po grudzie, ale zamykały się. Paradoksalnie przeprowadzka bliżej centrum miasta bardzo jej pomogła, bo wszystkie niezbędne instytucje miała w promieniu jednego kilometra od domu. Ostatnio na poranną sprawę sądową wstała tylko czterdzieści pięć minut przed jej rozpoczęciem a i tak zdążyła bez problemu.

Myślała o Marcinie. Próbowała mu zaufać, ale nie umiała. Znała go. Wymyślanie wszystkich możliwych scenariuszy jego zachowań w ty momencie i za kilka tygodni, zabierało jej mnóstwo energii. Potrzebowała jej, bo musiała pracować.

Wściekała się na siebie, że dała się zmanipulować Pawłowi. Przecież od początku, kiedy się z nią kontaktował, wiedziała, że to seksoholik, który zresztą nieudolnie próbował ją zaciągnąć do łóżka. Bo nawet, gdyby miała na to ochotę, nie wybrałaby jego. Przewinęła film do… czasu, kiedy była w czwartym miesiącu ciąży. Miała taki jeden dzień, że czuła się tragicznie. Myślała, że pojedzie na SOR, myślała, że to poronienie. Kilka dni później on do niej napisał i zbyła go prostym: Jestem zajęta, mam super faceta.

Facet jednak zdesperowany, wymyślił jej bajkę o nowotworze. Na swoje nieszczęście uwierzyła.

Za każdym razem, kiedy o tym myślała, dosłownie podnosiło się jej ciśnienie. Do tego stopnia, że kiedyś rano obudziła się z kłuciem w klarce piersiowej.

Rok później pod pretekstem wykupienia dawki chemii wyłudził od niej pieniądze. Wysyłając je czuła opór, ale nie posłuchała siebie. A potem? potem było tylko gorzej, bo za kilka dni pojawił się jakiś złoty” interes. Oczywiście nie weszła w niego. Ale gość nalegał dwa dni. Wtedy się upewniła, że chemia to też było kłamstwo…

Szukała przyczyny w sobie, dlaczego dała się namówić. Była tylko jedna…