Codzienność, Dom, Styl życia

Jestem jak Yennefer!

Jestem jak Yennefer! – podczas pierwszej kłótni z moim Przyjacielem krzyknęłam do niego. – Skończ pieprzyć! To życie, a nie jakaś gra! 

Testosteron damski. Taki hormon warunkujący silne zachowania, walkę i ambicję. Pierwsze dwadzieścia dwa lata mojego życia to przebywanie głównie wśród kobiet. Odczytuję i interpretuję każde zachowanie, wiem „dlaczego”, „po co”, „z jakiej przyczyny”. Jeśli nie wiem, to bardzo szybko się dowiem. Ale przyroda nie lubi próżni i wszystko rownoważy. Ostatnie dziesięć lat mojego życia to przebywanie głównie wśród mężczyzn. I znowu powtórka: wiem „dlaczego”, „z jakiej przyczyny”. 

Jestem jak Yennefer. Za Wikipedią: Yennefer miała wybuchowy temperament oraz cięty język. Chociaż przez wielu uważana za nieprzewidywalną, zarozumiałą oraz wyrachowaną, dla bliskich jej osób potrafiła być ciepła i troskliwa. Cechowała ją odwaga i mądrość. Czarodziejka była bardzo przebiegła i zmyślna, wraz ze sprytem w parze jej jedyną miłością pozostał Geralt. Bardzo cierpiała, kiedy wiedźmin ją zostawił, choć sama przyznała, że nie nadawałaby się na przykładną żonę.

Nie wiem, skąd to się we mnie bierze, kiedy mam dość bycia samą. Kiedy jestem w miejscach, które przypominają mi wszystko. Kiedy, gdy dopiero emocje opadną, czuję jak chwile były dla mnie ważne. Nie umiem być na kilkanaście procent. Albo wszystko albo nic. I kiedy coś mnie pochłania to całkowicie. Ale jest coś, co zawsze będzie dla mnie ważne, choć nie zawsze to widać. To DOM. Dom, czyli tam, gdzie Ktoś na mnie czeka, dla kogo chcę gotować niedzielny obiad. Marzy mi się ogródek i pracownia ze sztalugami. I niedzielny obiad. 

Czy ja na pewno jestem jak Yennefer?