Codzienność, Humor, Styl życia

Jestem za niska!

Jestem za niska! Stwierdziłam, kiedy zobaczyłam moje BMI. BMI jak wiecie, to stosunek wagi do wzrostu. Im wyższe tym… człowiek jest za niski. Ktoś sprytnie odwrócił jego znaczenie i zaczęła się gonitwa za … chudnięciem. Jestem za gruba, mam nadwagę! Cały przemysł spożywczy teraz robi ciężkie pieniądze na produktach „fit” i „bio”. Hmmmm… Dlaczego nikt nie pomyślał, jak to zrobić, żeby być… wyższym? albo niższym? Nie rozumiem!

Chłopaki mi cały czas tłumaczą, że mam nie chudnąć, że dobrze wyglądam, że jest za co złapać itp. Okay, dobra. Ale co z tymi ciuchami, które mi się podobają, a z nich wyrosłam? No przecież ileż można zarabiać, biegać po Galeriach w poszukiwaniu idealnej bluzki, sukienki, spodni? Wiecie, jakie to jest frustrujące? Wy idziecie po jeansy i z wygody kupujecie trzy pary, bo Wam się nie chce chodzić po sklepach. Myślicie, że JA LUBIĘ? Cholera nie! Bo ja zarabiam te pieniądze sama i szkoda mi je przepuszczać na ciuchy. Może znalazłby się jakiś Milioner, który co miesiąc doładowywałby mi kartę, a ja sobotę, zamiast na sprzątanie, poświęcałabym na zakupy i mierzenie ubrań? NIE! NIE! NIE! i jeszcze raz NIE! Wcale mi to nie imponuje. Poza tym lubię sprzątać. Wtedy wiem, gdzie co mam schowane, a nie znoszę wybierać w sklepach tych ubrań i potem ich mierzyć, bo… nie znoszę patrzeć na mój cellulit. Marzę o tym, żeby usłyszeć „kocham Twój cellulit z Tobą w zestawie. To takie moje dobrodziejstwo imwentarza”.

Zmiana otoczenia.

W połowie pisania tego felietonu spakowałam do torby mojego Maćka, czerwony kocyk, kieszonkowe, założyłam japonki i sukienkę i pojechałam na Lewińską Plażę. Tak, my tu w Lewinie mamy plażę. Nie chciałam się opalać, bo nie, a tylko posiedzieć na trawie w cieniu, popatrzeć na wodę i pooddychać świeżym powietrzem. Urlop czeka mnie w listopadzie, bo nie znoszę ciepłego piwa i spoconych facetów, a Mój Lewin cudownie nadaje się na wypoczynek. Leżę tak na tym kocu i myślę o całym tym odchudzaniu. Czy chcę schudnąć bo chcę, czy chcę schudnąć, bo mam trochę więcej lat i moja figura nie przypomina mi już tej sprzed dwudziestu lat? I chcę w ten sposób zatrzymać swoją młodość? Wokół mnie jest pełno nastolatek, takich Żyrafek szczupłych i ślicznych. Przechodziły teraz obok mnie dwie kobiety, w wieku tak około trzydziestu pięciu lat. Miały cellulit, rozstępy i … piękne figury. Jeśli na mnie to robi wrażenie, to czy na Was Panowie także? Czy naprawdę ukochana musi być perfekcyjnie zbudowana czy także powinna mieć głowę i serce? Wolę jednak zjeść lody i banany niż zieloną sałatę z jarmużem.

Tak, jestem za niska, ale troszkę schudnę dla zdrowia i będzie ok. A o zamianie masy tłuszczowej na mięśniową myślę cały czas i jeśli macie ochotę, to wstawię trochę posiłków, które skutecznie to ułatwiają. Razem je wypróbujemy. Bo Wagę Robi się W Kuchni.

Z poważaniem,

Za Niska Czarna