Styl życia

Jesteśmy przeprowadzeni. Nigdy więcej w życiu przeprowadzek! No nie, jeszcze ostatnia, ale…

Jesteśmy przeprowadzeni. Nigdy więcej w życiu przeprowadzek! No nie, jeszcze ostatnia, ale… Ale to już na swoje. Telefon się grzeje, nie wiadomo, w co ręce wkładać, bo tyle zajęć się zrobiło. Mikołąj spokojny. Można przy nim stukać, a mimo to, jak jest zmęczony, to śpi. Wogóle Moje Wszystkie Dzieciaki I Bracia Kasi – Wielki Szacunek i Ogromne Podziękowanie. A szczególnie dla Żyrafki. Były momenty, że chciałyśmy się zagryźć. Dzielnie to zniosła, choć miała dość. Ze zmęczenia, stresu i wogóle. No cóż… Przewrót wrześniowy trwa.

Siedzę na mojej kanapie w moim zwyczajnym mieszkaniu z moimi zwyczajnymi rzeczami, które kupiłam dwa lata temu. Na ścianie wiszą zdjęcia najważniejszych osób w moim życiu, przy mnie śpi Maluszek a w wannie pluszczy woda. Żyrafka się kąpie. Żaden ekskluzif, żadne podłogowe ogrzewania czy piece dwufunkcyjne. W podobnym miejscu mieszkaliśmy, jak urodziła się Żyrafka i niczego mi wtedy nie brakowało, oprócz mojej rodziny. Dzisiaj, mimo, że jesteście daleko, jesteście bliżej niż dotąd. Dziękuję Wam. A moje dzieci, szczególnie Milusia, powiększyły naszą Rodzinę o Brzeskich jej członków.

Oprócz zatrzymania kilku spraw formalnych, które będą mi psuć codzienność, jeśli ich nie opanuję i uzyskania pracy, niczego więcej mi nie trzeba. Dzieci ufnie patrzą na to, co robię i nie zawiodę ich. Bonifacy rośnie w oczach i uczy się nowego miejsca. Ciągle zwiewa nam na klatkę, a ta jest dużo większa niż poprzednia.

Patrzę na nieład i myślę sobie, że pomału ogarnę go na spokojnie. Pomału robię listę niezbędnych sprawunków. Ale te mogą poczekać.

Moja Młodzież najdzielniejsza na świecie od poniedziałku padała snem twardym i spokojnym po wysiłku, jaki włożyła w noszenie tych rzeczy. A było co nosić. Nie, nie chcę tego więcej przechodzić. Obiecuję sobie, że zostawię tu wszystko, jak będę się stąd wyprowadzać. Sama kuchnia to była masakra. Moje rzeczy, książki… Worki z ubraniami. Na początku mieliśmy w tym metodykę. Potem już byliśmy zbyt zmęczeni.

Są dwa typy ludzi: pedanci i bałaganiarze. Zezłościłam się, bo wynajęłam piękne mieszkanie a było upalcowane tak, że szkoda gadać. Pierwszy spacer do sklepu odbyłam w jednym celu: KUPIĆ PŁYN DO CZYSZCZENIA KUCHNI I DOMESTOS, żeby zdezynfekować łazienkę.

Potrzebuję jeszcze firanek do mojego pokoju i kuchni oraz miotły na kiju. Moją ładną zostawiłam w Lewinie. Zresztą nie tylko ją. Tomkowi się nie chciało wracać po te rzeczy. No tak, nie jego, to nie trzeba uszanować. No ale ten rozdział jest już za mną. Pozostało do uporządkowania kilka spraw formalnych i mogę iść do przodu.

Martwię się o pracę. Tyły finansowe, jakie mi się zrobiły od kwietnia przez wiarę w obietnice składane przez Tomka, mogą mi teraz zaszkodzić. Mam nadzieję, że trafię na ludzi, którzy mi zaufają. Bo mam dobre intencje. Tylko systematyczna praca może mi pomóc a mam dużą motywację.

Wróciłam z Rybnika, pojadę tam jeszcze raz przygotować rzeczy do zabrania do swojego domu i do wystawienia. Mamy sporo sprzętów dla osób niepełnosprawnych. Może komuś z Was się przydadzą? Jest wózek, materac przeciwodleżynowy, poduszki, toaleta przenośna… Jeśli tak, odezwijcie się na priv, umówimy się jakoś na przekazanie.

Mikołaj śpi… Żyrafka się uczy, pralka pierze, pranie się suszy, słonko świeci… Jest dobrze.

Niedziela – trzeba do Kościółka 😉 Pójdziemy 😉

Tym bardziej, że dziś ważny dzień – Urodziny Mamy i Taty 😉

 

Udanego dnia!