Codzienność, Gadżety kobiety, Styl życia

Jeszcze o moim feminiźmie

Wczoraj pisałam o moim feminiźmie. Sam feminizm to temat rzeka. Jest różnie rozumiany i interpretowany. Feministka kojarzy się z krótkowłosą dziewczyną we flanelowej koszuli i jeansach. Czyli taka chłopczyca. Agresywna w stosunku do mężczyzn i głosząca kontrowersyjne hasła dotyczące m.in. aborcji i swobody antykoncepcji a w łagodnych przypadkach nienoszenia bielizny. Czy tak rozumiecie feminizm?

Dla mnie feminizm to równe prawa kobiet i mężczyzn.

Słyszałam taki dowcip, że feminizm kończy się tam, gdzie trzeba wnieść coś ciężkiego na czwarte piętro po schodach. Hmmm… Wtedy facet jest potrzebny. Jednak znam kobiety, które potrafią wnosić ciężkie rzeczy i dorównują w tym mężczyznom. Więc o co chodzi z tym feminizmem? Patriarchalne wychowanie uczy, żeby szanować ojca i jego decyzje, choćby nie wiem jak były szkodliwe. To męska część rodziny ma większe prawa a kobiety mogą im tylko usługiwać i nie mają prawa głosu. Tak ja to rozumiem.

W tym momencie głos zabiera moje kobiece ego, które pyta, dlaczego nie mam prawa zabrać głosu na przykład w kluczowych kwestiach rodziny? Albo dlaczego ja nie mam prawa znać się na samochodach? Wiecie, że jak jadę do mechanika, to biorę kolegę, którego dobrze znam, bo inaczej mechanik z założenia uważa że się nie znam na rzeczy? A nie chce mi się za każdym razem udowadniać, że nie jestem jeleniem.

To samo z jazdą samochodem.

Czy to, że jestem kobietą, znaczy, że prowadzę gorzej od Ciebie? Ostatnio, jadąc na nasze blogowe spotkanie w Warszawie, prowadziłam lepiej niż niejeden kierowca na A2. Moi koledzy kierowcy oblegali lewy pas, za co zwykle grozi mandat. Nie rozumiem, dlaczego Patrole Policji nie reagują w takich sytuacjach. Ja jechałam swobodnie prawym pasem. Jeden z kierowców zorientował się, co robię i tak jechaliśmy razem przez około 50 kilometrów. Byłam szybciej, jechałam bezpieczniej i mniej się stresowałam.

To samo przy sprzęcie. Komórki, komputery… Pracując z telefonami komórkowymi od dziesięciu lat, nauczyłam się ostrych dysput z panami, którzy zawsze wiedzieli lepiej. Na początku myślałam, że ze mną jest coś nie tak. Ale po czasie okazał się, że nie. Jeśli wiesz lepiej to proszę bardzo, ale ja po czasie się przypomnę i zapytam, jak tam? Zwykle okazuje się, że ja miałam rację. Hmmm…

Nie, nie jestem agresywna wobec mężczyzn.

Dopóki oni sami szanują mnie na równi i nie próbują wykorzystać albo zmuszać do tego, czego nie chcę robić. I w tedy nie wiem, czy uruchamia mi się PMS, Feminizm, Asertywność czy natura Śląskiej Baby. A może wszystko naraz? Lubię być prawdziwą kobietą, z krwi i kości, dbać o siebie, swoją rodzinę i dom. Lubię wykonywać babskie czynności, choć z racji swojej pracy już dawno zapomniałam, co to znaczy…

 

  • Fajny temat Kasia. Moim skromnym zdaniem jak się jest samemu, czyli obecnie się mówi singlem, to nie ma babskich i męskich rzeczy. Wszystko robimy sami. W dzisiejszym świecie pełnym rozwodów patriarchalizm odchodzi do lamusa. Coraz mniej ulegamy stereotypom. Nawet w 10 przykazaniach, a takie katolickie wychowanie większość z nas odebrała, w czwartym przykazaniu jest wyraźnie: Czcij ojca swego i matkę swoją. Jeszcze co do wyglądu typowej feministki, to chyba najłatwiej wyłapać te skrajne zachowania, dlatego większość ludzi kojarzy tzw. wojujące feministki.