Codzienność, Praca, Styl życia

Kłopoty

Kłopoty mam. Poważne. Tak, wiem, nie mówi się o takich sprawach publicznie, bo przecież to TABU. Bo wizerunek, bo … w nosie mam te wszystkie opinie. Mam kłopoty, tak. Pomału z nich wychodzę, krok po kroczku, stąd dwie prace. Ale nie jest fajnie, jak wstajesz rano w wolny dzień i Twoje ciało odmawia Ci współpracy. Bo barki są obciążone. Nie, nie fizycznie, ale psychika robi swoje.

Ludzie garbią się, jak są przeciążeni obowiązkami. Boli kręgosłup, kiedy kręgosłup moralny jest przeciążony. Depresja to ukryta agresja. Otyłość to ucieczka przed pięknem. Przejadanie się to uspokajanie jedzeniem. I tak dalej… Tak, ja wiem, może powiesz, Moja Czytelniczko i Czytelniku, że to takie utarte slogany. Że przeczytałam w internecie i teraz może się wymądrzam… Nie. Wszystko to przeszłam na własnej skórze. Do tego jeszcze dochodzi sama wewnętrzna chemia organizmu: hormony, emocje, traumy, mechanizmy obronne, choroby, przez które przechodzimy, chemia z pożywienia. I mamy niezła mieszankę wybuchową. Dosłownie.

Nie jesteśmy jak studnia bez dna. W przyrodzie MUSI być równowaga. Każdy nadmiar lub niedobór czegoś powoduje jakieś konsekwencje. Jestem człowiekiem, więc mam czasem ochotę zjeść coś niezdrowego, zrobić coś głupiego albo zakazanego, nie iść do pracy, uciec od świata, a w ekstremalnych sytuacjach… wybucham. Długo, długo zbieram w sobie, bo mam Syndrom Matki Polki, co zawsze wkurzało moich bliskich.

Mam kłopoty. Staram się nie myśleć i trzymać fason, mieć humor i cieszyć z każdej dobrej chwili.  Obudziła mnie Pepsi o 8:30. Szturchała mnie łapą. Spojrzałam na telefon na Wacka, a tam cisza… Krystian dalej się nie odzywa. Wstałam, bo psy były głodne, chciały jeść i wyjść na siku. Wróciłam i położyłam się spać. Pepsi wlazła mi do łóżka, bo boi się wystrzałów. Czy tak trudno jest to zrozumieć, że żyjemy ze stworzeniami, które też mają emocje? Fajnie jest się bawić, ale nie wiem Chłopaki, weźcie se te kapiszony i jedźcie na strzelnicę. Strzelajcie do woli, ja też lubię. Ale nie w środku miasta!  Próbowałam umieścić wpisy na nowych portalach, żeby więcej Was miało okazję mnie poczytać i może się ze mną zaprzyjaźnić. Nawet tak prostą sprawę dzisiaj spieprzyłam.

Na deser coś mnie tak siekło w karku, że ledwo siedzę. Dobrze, że dzisiaj nie musze iść do pracy. A może dlatego mnie tak siekło, bo mam wolny dzień i nie zaplanowałam sobie nic oprócz blogowania i TV? Kark mam sztywny aż po łopatki. Kołnierz by się przydał. Tak samo mnie bolał kark po dachowaniu, które miałam dzień po moich 33 urodzinach…

Jajecznica dzisiaj wyszła beznadziejna. Za tłusta, cebula niedosmażona… Chyba zjem dzisiaj te lody, które leżą w zamrażarce od końca maja, bo tak nam nie smakowały… Tyle Twojego. Choć tyle dobrego…

  • ale marudziiiiiisz :)))) nos do góry

  • Marudzę bo mnie boli i nie umiem nic zrobić, muszę leżeć. Co mnie wkurza niemiłosiernie

  • Przetrwałam, ale też dzięki Tobie. Dzięki 😉