Styl życia

Leniwa niedziela

Obudziłam się o 9:00. Równiutko. Chciałam jeszcze spać, ale już nie mogłam. Jest postęp. Niedziela w towarzystwie robi różnicę. Nie powinniśmy być sami. Jesteśmy istotami społecznymi. Zwykle w blogach znajdujemy porady, przepisy na posiłki, na życie, na dolegliwości nasze czy zwierząt. Czy tego ode mnie oczekujecie? Ja chwilami zastanawiam się, czy nie zatytułować mojego bloga „Drogi Pamiętniczku” zamiast „Czarna na zakręcie”. Moje doświadczenia, chwilami naiwnej Kaśki, w sumie powinny być przestrogą dla Was. Czasami instrukcją, jak postępować z łatwowiernymi kobietami.

Ręce pachną mi szamponem. Niedawno farbowałam moje siwe odrosty i zastanawiałam się, jakbym wyglądała w moim naturalnym kolorze włosów. Moja mama nie farbowała swoich włosów. Odkąd pamiętam, miała własne, ciemnobrązowe włosy przeplecione siwymi nitkami. Z czasem tych siwych było coraz wiecej. Próbowałyśmy z siostrą farbować jej włosy henną, ale zrobiły się brzydkie, pomarańczowe, więc to był pierwszy i ostatni raz.

Niedziele od zawsze były leniwe w moim życiu. Próbowałam pracować, biegać i robić rzeczy, na które w tygodniu nie miałam czasu, ale „niedzielna praca w niwecz się obraca”. Była bezsensu. Później, w czasach studiów nie znosiłam niedziel, bo musiałam wyjeżdżać z rodzinnego domu tam, gdzie byłam sama. Ciężko mi było żyć samej z sobą. Nie umiałam odnaleźć siebie, trudno mi było obrać właściwy kierunek. Łapałam się czegoś jak tonący brzytwy a potem udowadniałam sobie (przy okazji wszystkim wokół), że to co robię jest słuszne.

Każdy chce być częścią czegoś, rodziny, firmy, jakiejś całości. Kiedy pomyślę, ja też tego potrzebowałam. W zasadzie najbardziej akceptacji siebie, swojego „wariactwa”. Wybory życiowe spowodowały, że mieszkam z daleka od swojej pierwotnej rodziny i tak naprawdę to jest największy test na poznanie siebie, jaki w życiu przechodzę. Spokój. Okazuje się, że obecność drugiego człowieka, nawet w drugim pokoju, daje mi niesamowity spokój. Nie trzeba rozmawiać o codziennych problemach, bo jesteśmy na tyle dorośli i odpowiedzialni za siebie, że wiemy, co zrobić. Wystarczy być.

Robiłam dzisiaj porządki w moim facebookowym messengerze. Trafiłam na wydawałoby się, dość trudną korespondencję. Przypomniały mi się chwile i rozmowy sprzed kilku miesięcy, kiedy to chciałam, aby droga, którą wybrałam, nie była tylko moja. Ucieszyłam się, że emocje zniknęły a los potoczył się tak, jak teraz. Wstawiłam pranie i pomyślałam, ze czeka mnie ostatnia konfrontacja. Pytanie, czy jej chcę. Chyba nie. Będę potrzebowała zorganizować małą paletę, rolkę folii i jednego silnego kolegi, który tę pralkę pomoże włożyć kurierowi na wóz. I już nie będzie pretekstu do konfrontacji. No chyba, że honor, o którym tyle słyszałam, nie pozwoli odpuścić. Ale z tym honorem to tylko plotki. Mało dzisiaj jest ludzi honorowych. A egoizm w związku to dwa wykluczające się terminy. Prawda?

I tak mój spokój chwilę zakłóciły dywagacje przy pralce. A leniwa niedziela zamieniła się w niedzielę zamyśloną. W telewizji leciała Vuelta, Rafał Majka dzisiaj spokojnie po wczorajszym sukcesie, a teraz siatkówka. I okazuje się, że lubię „oglądać” sport. On sobie leci gdzieś w tle, a ja robię swoje. „Jej świat” powstaje w głowie, jest też przelewany sukcesywnie na papier.

Wczoraj wieczorem miałam taki pomysł, żeby otworzyć kanał Youtube dla Was. Chciałabym się z Wami komunikować przez niego. Co o tym sądzicie?

  • ktoś musi się lenić i zamyślać by zapierdzielać jak mała wyścigówka mógł ktoś – zazdroszczę ja padam na pysk

  • Adam Pieszczuk

    Kanał na Youtube? Koniecznie! 😀