Codzienność, Dom, Dzieciaki, Pasje, Styl życia, Zwierzaki

Leniwe popołudnie

Takie to Leniwe popołudnie jest. W kuchni smażą się kurczęce filety, psy czekają, aż spadnie im coś na siemię i będą mogły pomaszkiecić. Wyglądają jak świstaki, Torres dodatkowo prześmiesznie w tym kołnierzu wygląda jak lampka nocna. Pepsi ćwiczy silną wolę i komendę „Co mi dasz”. Moja rekonwalescencja przebiega leniwie. Szczerze mówiąc nie mam siły nawet na rozmowy przez telefon. Czasem on dzwoni, ale odbieram tylko od przyjaciół. Słońce wyszło na niebo, trochę poprawił mi się humor.

Muszę uważać na sprawy, które wyprowadzają mnie z równowagi i spokoju, jeśli takie są. Trudno mi później wrócić do stanu constans. Problemy z zaśnięciem pojawiają się rzadko, wczoraj miałam jednak spore. Nie, nie z powodu stresu, chociaż trochę też. Otrzymałam naprawdę dobrą wiadomość, jakby energia kosmiczna, Bóg czy jakkolwiek Go pojmujemy, zaczął patrzeć na mnie przychylnym okiem. Z radości nie mogłam zasnąć. Marzę o pisaniu, jak o niczym innym, a to marzenie, dzięki jednej osobie (oprócz mnie) może stać się ciałem już niedługo. Migrena jednak nie mija, ale zrzucam to na karb odwodnienia i wlewam w siebie dzisiaj kolejne szklanki wody.

Spacer z moimi Świstakami, Pepsi i Torresem, dzisiaj rano dał mi sporo radości. Spotkałam parę osób na dworze i miałam okazję z nimi porozmawiać. Psy to są takie zwierzęta, anioły, które nas strzegą. Ale ważne, abyśmy też strzegli je i poświęcali im trochę uwagi. To łatwe, wystarczy pocałować wielki, mokry nos i podrapać za uchem. Dzisiaj będzie jeszcze dzień czesania. Ilość sierści, jaka wypada z Goldenów, jest przeogromna. Z Torresa wręcz wypadają kępki białego puchu. Ale nie zamieniłabym go na nikogo innego. Pepsi uwielbia spać na kanapie i o ile Torresowi nigdy na to nie pozwalałam, o tyle Ona ma w tym zakresie ulgę. No chyba, że się tak rozwali, że nie mogę wyprostować nóg. To wtedy musi iść na inne miejsce!

Rekonwalescencja polega na odnalezieniu siebie i swojej motywacji. Na zatrzymaniu wirujących w głowie, niczym huragan, myśli. Na zmianie otoczenia i wyłapaniu dystansu do obecnych spraw. Na uchwyceniu momentu, w którym zaczęłam gubić siebie i poukładać to na nowo, znaleźć właściwe rozwiązanie. I już takie stosować. Ludzie, których spotykamy na swojej drodze nigdy nie są przypadkowi. Jednakże spotykamy takich, którzy są do nas podobni. Dlatego warto poznać siebie, swoje najlepsze odbicie, aby tylko takich mieć na swojej drodze.

Żyrafka wczoraj farbowała włosy. Chciała na czarno. Hehehehe. Jak patrzę na nią, to jest moim odbiciem sprzed prawie dwudziestu lat. Jedyna różnica, to taka, że może ze mną rozmawiać na każdy temat, a ja nie miałam tego szczęścia. Przyszła do domu ze swoją wieloletnią Przyjaciółką. Od razu obie wniosły tę cudowną energię, którą tak uwielbiam. Wszystkie Przyjaciółki moich Córek traktuję jak moje własne dzieci i bez nich mój dom nigdy nie byłby taki sam. Zamówiony masaż obolałych raciczek po intensywnym wuefie i już mamy serce się cieszy niezmiernie. Dzieci 🙂 To nasza radość i szczęście. To nasza przyszłość. Kocham moje Dzieci najbardziej na świecie!

 

Lioness sleeping on red sand dune