Codzienność, Dom, Praca, Styl życia

Modlę się…

Modlę się o to, aby stało się już dziś – tak pomyślałam po moich porannych rozmowach telefonicznych. Tak bardzo bym chciała, aby to się ziściło. Czekam na kilka ważnych informacji, kilka już otrzymałam, co bardzo mnie cieszy.

Najgorsze jest napięcie.

Stres, ten niszczący, wywołuje różne kołaczące się myśli, a ciało jest napięte jak struna. Od lat uczę się z tym walczyć. Kiedyś szukałam ratowników, pomocników, robiłam z siebie małą dziewczynkę, która nie wiedziała jak to się stało, że się stało. Wiedziałam, że to, co zaczynam, jest dobre. Najtrudniejsze było doprowadzenie sprawy do końca. Po drodze czekało zwykle na mnie tyle elementów układanki, że często zbyt często (celowo bez przecinka) poddawałam się przed końcem drogi. A potem szlag jasny mnie trafiał, jak ktoś w ślad za moją pracą, otrzymywał gratyfikację. Wystarczyło, że dokończył moje rozpoczęte dzieło.

Nauczyłam się być lepsza od siebie każdego dnia.

Nie, tu nie ma kompromisów! Każdego dnia robiłam więcej i więcej. Przekraczałam swoje granice. Najtrudniejsze, wbrew pozorom, są rozmowy z ludźmi. Każdy z nas ma coś do ugrania. I tu nie ma odstępstw. Wszyscy mamy jakiś interes. Tak, wiem, kontrowersyjna jest ta opinia. Ale sprawdzona w życiu, w naprawdę trudnych sytuacjach. Kiedyś pewnie tym napiszę, skąd ta moja wiedza i radykalizm. Przez to, że kocham Siebie, Ludzi i jednocześnie ją mam, trudno się ze mną negocjuje. Jestem ponoć Twardzielem. Ja nazywam siebie Lwicą. „Lioness” – ślicznie!

Czasem ciężko ustalić priorytety.

Bo, ponieważ, gdyż wiele się wokół mnie dzieje. Cały czas powtarzam sobie: Czarna czas… czas… czas…! Ciągle poznaję kogoś nowego, wartościowego. Robię kilka projektów na raz, ale najważniejsze to pamiętać o Priorytetach. Tych najważniejszych. Bo w natłoku zajęć MOŻNA się pogubić. Proszę wszystkich wokół, aby przypominali mi o ważnych dla Nich sprawach. Chciałabym, aby nie było to odbierane jako brak szacunku, choć wiem, że może być inaczej. Poza tym ten natłok to trochę ucieczka. Od bólu, od podejmowania trudnych decyzji, od tęsknoty, od samotności. Cierpliwość jest cnotą.

Och, a ja taka niecnotliwa!

Sama sobie psuję czasem wszystko tą niecierpliwością…Wytrwać w czekaniu? Ale jak? Jak mam wytrwać? Ja się pytam, JAK? I zaczęłam kombinować. Rozejrzałam się po mieszkaniu i znalazłam szkicownik i ołówki, gry na XBoxa i dziesiątki książek. Te ostatnie jednak odpadają, bo przez ostatni czas mam kłopoty z koncentracją. Padłam ofiarą pracy w Internetach. No chyba, że komiksy. No ale Kajki i Kokosze zostały w Brzegu. Musiałabym się zapisać do Biblioteki, a to odpada. Hmmm… jak?

Dzisiaj wyprzedziłam to czekanie.

Postanowiłam, że nie będę robić nic na ostatnią chwilę. Sprawy które planowałam na środę, postanowiłam zamknąć TERAZ. Ale lipa, życie znowu zweryfikowało moje dobre chęci. Zresztą nimi piekło jest wybrukowane, czy jakoś tak.

Więc (zdania nie zaczynamy od „więc”). Więc to mają być dwie ważne wiadomości. Dobre wiadomości. Zaklinam! Bo Najważniejsze dla Mnie i dla Mojej Firmy. Ostatnie kilka miesięcy cierpień i walki Wszystkich z mojego otoczenia: Karoliny, Krystiana, Marka, Przemka (w kolejności alfabetycznej) i jeszcze kilku osób mogłoby już dziś, albo w środę, zostać cudownie ukoronowane. Jednak muszę czekać. Choć już nie mogę się doczekać tych wiadomości w wersji „DOBRA”. Uspokajam się: „Easy Kaśka, jedna z nich może być zła! Nawet Obie i znów będziesz musiała czekać i żyć w napięciu”. Jednak mam nadzieję, że będzie dobrze. Że Jesteście ze mną. Że wysyłacie dobre myśli. Bo jeśli wszyscy ślą dobrą energię, to wszystko musi być dobrze. Wszyscy MY zasłużyliśmy na powodzenie… Amen.