Codzienność, Dom, Styl życia, Zwierzaki

Pęknę chyba… Tak się objadłam!

Pęknę chyba… Tak się objadłam! Przeglądanie rzeczy w domu i decydowanie, co jest potrzebne a co nie, jest bardzo stresujące. Do tego dzisiaj jest sobota i wypadałoby posprzątać. Tak więc zmywarka, pralka, piekarnik i kuchenka pracują na okrągło. A w śmietniku pod blokiem zaczyna brakować miejsca. Spacery z Pepsi owocują w nowe wrażenia, a ja uczę się, że można żyć inaczej: lepiej, spokojniej, bez zmartwień. Jeszcze chwilami jestem nerwowa, gwałtowna, rozbiegana… coraz częściej zauważam, że to nie jest potrzebne. I dobrze mi z tym.

Zobaczcie, znalazłam Modliszkę na ścieżce…

Pierwszą rzecz,

w jaką się zaopatrzę po przeprowadzce, to oprócz patelni do kuchenki indukcyjnej będą okulary. Koniecznie. Te moje już są tak zdezelowane, że jak schylam głowę, to mi spadają. Masakra. Poza tym zaczyna mi brakować zasięgu rąk przy czytaniu, więc chyba czas na badanie wzroku.

Druga rzecz to ustalenie trasy biegowej.

Przez ostatnie kilka tygodni gotuję sama, nie chwaląc się, bardzo smacznie. No i kurde… brzuch pęka a waga szaleje. Wprawdzie podczas ostatnich kilku tygodni przy spadku wagi zauważyłam wprost proporcjonalny spadek obwodu cycków! Zatem zmiana diety była bardzo zamierzona i wskazana. Co jak co, ale cycków nie oddam! Mają być takie, jak są i koniec 🙂 Jednak potrzebna mi jest kondycja, więc pobiegać trzeba. Nawet ostatnie dni dla mnie są zbyt leniwe choć wiele się dzieje. Jem i nie spalam. Ciąża gastronomiczna. Bieganie i brzuszki jak najbardziej wskazane.

Trzecia sprawa to książka.

Pisze się, zbierają się historie i wątki. Będzie wątek miłosny, sensacyjny, polityczny w Polsce i na świecie, fantastyczny… Kochani, to nie jest blog polityczny. Ale polityka partii rządzącej jest zatrważająca nawet dla mnie, kobiety na codzień nie śledzącej politycznych wydarzeń. Mamy żywy scenariusz jak z Orwella „1984”. Kto tego jeszcze nie widzi, w sumie może czuć się bezpiecznie. Mnie wystarczy rzut okiem na Twittera, wiadomości w internecie i szybkie porównanie relacji w telewizji publicznej z tymi z komercyjnych stacji. Nigdy, przenigdy nie angażowałam się politycznie, ale… może to czas? W sumie to w imię czego walczył mój Dziadek a Babcia z córkami cierpiały tortury podczas wojny?

Czwarta sprawa to rozwód.

Tak bardzo chcę, aby przebiegł spokojnie. Mamy wszystko ustalone i nie widzę powodu, żeby to zmieniać. Moje prywatne życie było dotąd pasmem porażek, z wykluczeniem Kochanych Córek, które są cudem i prezentem od Boga. Mamy już wyznaczoną datę, niestety … w moje urodziny. O ironio losu! Jeśli Bóg prowadził tę sprawę, to mam nadzieję, że jest w tym jakiś głębszy sens. Bo pierwsze refleksje są oczywiste… A dla mnie przykre.

Włączyłam „Dom nad Jeziorem” z moją ulubioną Sandrą Bullock i odpoczywam. Jeszcze jest sobota… Udanego wieczoru.

Kasia

PS. Dla wszystkich Nauczycielek i Nauczycieli tych znanych mi i Moich Kochanych Czytelników Ślę Najserdeczniejsze Życzenia!