Codzienność, Styl życia

Przyjaźnie

W życiu trzeba pielęgnować Przyjaźnie. Nasze drogi schodzą się i rozchodzą, ale to ludzie, których spotykamy na naszej drodze są największą wartością. Siedzę na balkonie w swoim dawnym mieszkaniu, piję kawę, patrzę w horyzont i rozmyślam. Wracają wspomnienia te dobre i te złe. Ale już nie przynoszą takich emocji jak jeszcze rok temu. Od tego czasu wiele się zmieniło. Ja się zmieniłam.

Jak zawsze w sobotę na skrzyżowaniu pod Stokrotką i Szkołą robi się korek. Ludzie wracają z zakupów z Galerii i jadą w stronę Lidla. Do Brzegu na zakupy przyjeżdżają mieszkańcy okolicznych miejscowości czy wiosek. Czasem nawet wolą przyjechać tu niż jechać do Opola. Brzeżanie, szczególnie Ci przyjezdni, robią zakupy we Wrocławiu. To takie wielkomiejskie.

Gruba warstwa chmur, we wszystkich odcieniach koloru niebieskiego i granatu, powoli sunie przez niebo. Nieśmiało przebija się słońce. Jeszcze przedwczoraj był trzydziestostopniowy upał, a dzisiaj bez bluzy i skarpetek na stopach nie odważyłabym się wyjść na zewnątrz. Starzeję się! Jest wrzesień, liście na drzewach zaczynają żółknąć, a w powietrzu jest wyczuwalny chłód. Szum ulicy trochę przypomina szum morza w porcie. Nie ma jaskółek, więc dziś nie będzie padać. To dobrze. Popołudnie spędzę na balkonie. W moim Lewińskim mieszkaniu brakuje mi tego.

W Lewinie łatwo można się zintegrować z mieszkańcami mojego podwórka. Wystarczy wyjść z Pepsi na spacer i zawsze ktoś podejdzie i porozmawia. Mam wspaniałe sąsiadki. Starsze i młodsze kobiety, które maja za sobą bogaty bagaż doświadczeń. Ostatnio jedna Pani, która notabene uwielbia Pepsi, odratowała pisklę jaskółki, które wypadło z gniazda. Chodziła z nim dzień w dzień, chciała, aby ktoś je włożył z powrotem do gniazda. Niesamowicie wielkie i szlachetne serce. Podziwiam ją.

Ludzie wokół nas… czasem sobie nawet nie zdajemy sprawy z tego, jak wielki ślad po sobie zostawiamy albo jak bardzo Ludzie są nam potrzebni do życia. Jesteśmy istotami społecznymi. Potrzebujemy innych wokół siebie. Dziś w Brzegu spotkałam sąsiadkę, któa tak się ucieszyła na mój widok, że aż mnie przytuliła. No właśnie. Otworzyć się na ludzi. Na ich dobroć i szczerość. Czy być ostrożnym czy chwytać dzień?

Jak Wy sądzicie?