Codzienność, Styl życia

Samotność

Samotność to takie trudne słowo. Dzisiaj, kiedy siedzę w domu i stabilizuję moje rozchwiane emocje, próbuję złapać punkt zaczepienia. Kiedy tak naprawdę byłam sama i co dla mnie oznacza samotność? Czy potrafię żyć sama z sobą? Zawsze miałam wokół siebie jakieś chore zamieszanie. Do tego stopnia, że w ostatnich kilku tygodniach przesadziłam i popadłam w stany silnie depresyjne.

Bardzo dużo wzięłam sobie na głowę.

Wymarzyłam sobie firmę, która będzie pięknie funkcjonować. W pewnym momencie ludzie z tej firmy byli jedynymi, z którymi rozmawiałam. W momencie wyprowadzki od męża nie miałam nikogo, z kim mogłabym porozmawiać. To zatarło granice w relacjach. Ale nie o tym. Trudno jest żyć samemu. Zastanawiam się nad tym, jak zbudować dzisiaj swój świat od nowa, żeby być i czuć. Żeby nie bać się nowych relacji. Nie bać się wykorzystania przez osoby lubiące „szybkie numerki”. W ferworze walki o firmę i byt zagubiłam siebie. Dziś chcę się odnaleźć.

Nie chcę szybkich relacji ani przypadkowego seksu.

Każda osoba, która pojawia się w moim życiu jest dla mnie ważna. Pisałam już o trzech próbach, które stosuję w swoim życiu. Ostatnio ktoś mnie przekonywał, że jemu wystarczy jedna i koniec. Ale są wokół mnie Takie Osoby, z którymi mimo życiowych zakrętów i nadużytego zaufania, chcę się przyjaźnić zawsze. I chcę, żeby Te Osoby były zawsze u mnie mile widziane. Bo Przyjaciel to taka osoba, z którą się zjadło beczkę soli. A miłość to nie szybkie zakochanie na kilka tygodni, a uczucie, które przetrwa wiecznie. Kiedy kocha się kogoś prawdziwie, to tracąc tę osobę, traci się cząstkę siebie.

Odnaleźć siebie.

W mętliku myśli, w próbie odnalezienia odpowiedzi na pytanie „gdzie popełniłam błąd?”, próbuje odnaleźć siebie. Te cząstki, myśli, zachowania, które w pędzie zignorowałam i zajęłam się szybką jazdą bez trzymanki. Zaufałam i wystraszyłam się tego zaufania. Tej bezgranicznej ufności i wiary w każdego człowieka jest u mnie za wiele. Czy może jej być za wiele? Zawsze twierdziłam, że nie. Nauczyłam się stawiać granice. Jednak gdyby Osoby, które zrobiły wobec mnie coś złego, przyszły dzisiaj i mnie szczerze przeprosiły, wybaczyłabym. Bo taka jestem. Ale czy ja mogę poświęcać siebie dla innych? Czy mogę wpędzać się w kłopoty? Jak bardzo wtedy potrzebuję uruchamiać moją wewnętrzną Lwicę? I czy rzeczywiście musiałabym ją uruchamiać, jeśli w odpowiednim momencie postawiłabym granicę?

Kim jestem Ja?

Co chcę robić?, Czego słuchać? Co oglądać? Jak spędzać dzień? Jak bardzo jestem zagubiona i zapracowana, że nie potrafię sobie prosto odpowiedzieć na te pytania? Kim jestem Ja? Kasią, Matką, Córką, Siostrą, Kobietą, Przyjaciółką, Ciotką, Matką Chrzestną, Bizneswoman, Bloggerką, Włascicielką Pepsi, Rysowniczką, Prawie Rozwódką, Czytelniczką… Kim jeszcze?