Codzienność, Gadżety kobiety, Humor, Pasje, Styl życia

Singielka z odzysku

Singielka z odzysku. Chyba. W zasadzie jeszcze nie do końca, bo rozwód. Status związku na Facebooku: to skomplikowane. W każdym razie w domu sama, w porywach na odwiedziny Dzieci, Taty i Przyjaciół. Chwała Bogu, że są Goście, bo nie chciałoby mi się sprzątać. A tak, to Niektórzy mają teraz zaległości i będzie ciężko im się wymigać od mycia podłóg czy okien!

Kiedy już pierwsze emocje opadły, a w pachnącym mieszkaniu wyglądało idealnie, zrobiło się… pusto, nudno… Zmiana trwa 3 miesiące. Jednak taka zmiana z domu małżeńskiego do domu Singielskiego to prawie jak wybuch Bomby Atomowej. MA-SA-KRA. Komu gotować? Komu sprzątać? I co tu robić z tak trudnymi i pustymi dniami? Wszyscy myśleli, że się wyprowadziłam, bo się z kimś spotykałam. Hehe. NIE. Chciałam zaoszczędzić, więc nie kupiłam żadnej telewizji. W domu było tak cicho, że słyszałam, jak pająki zaplatają pajęczyny. Zaraz, zaraz… Pająki…pająki? PAJĄKI!!! Aaaaa!

Kapie kran. Cholera. Jak kapie to uszczelka pod głowicą. Okay… Ale jak to cholerstwo rozebrać? Nie. Nie będę rozbierać. Jak się rozkapie to się będę martwić. Zrobię jakieś jedzenie. O matko, ile garów. Zrób, zjedz, pozmywaj, pochowaj… BożeszTyMój ile roboty? Od jednych gofrów robienia do sprzątania zrobiła się 23:00…

Kupię sobie zmywarkę. Przyjechał Pan Heniu ze zmywarką i z dwoma pracownikami, bajera leci, przynoszę narzędzia: kombinerki, wkrętarki, tytyrytki…

-O kutwa! Pani Kasiu, teraz to Pani zrobiła na mnie wrażenie!

Zamontowali, pokazali jak obsłużyć, pojechali.

-Mam zmywarkę! Mam zmywarkę! To coś zmyję 🙂 🙂 🙂

Minęło półtorej godziny. Zmywara coś przestała działać. Patrzę… Ożeszkuwaaa! Error na zmywarce. Dzwonię do Heńka a ten nie odbiera. FUCK. Otwieram drzwi, woda się leje. Może za szybko otworzyłam? Zamknęłam je szybciej niż otworzyłam. Wiadro, szmata… skąd się leje, no skąd? Wyciągnęłam wszystko spod zlewu i patrzę, czy woda się nie wylewa z rurek… nie. No dobra. Instrukcja, internety czytam… Przecież miałam swój młotek, czyściłam gaźniki, składałam meble to ze zmywarką se nie poradzę? Wytarmosiłam te krowę spod blatu i dawaj ją oglądać z każdej strony. Błąd mówił, ze nie wypompowuje wody.

No ale że czemu???

Zakręciłam wodę i dawaj te rury spod zlewu na części pierwsze. Ta idzie tu, ta jest od tego, tamta od odpływu, hmmm… Po półtorej godziny znalazłam!!! Pan HENIU, zajęty bajerą zapomniał odciąć zaślepkę od końcówki odpływu (no tej, która sprawia, że jak nic nie jest podłączone, to w domu nie śmierdzi). Wcisnął na siłę węża odpływowego na ten żółty grzybek. A że bał się, że ciśnienie wywali węża z rurki to… Zacisnął tytyrytką! Geniusz Hydrauliki. Odcięłam zaślepkę, na której notabene narysowane były nożyczki, nasadziłam węża, zacisnęłam tytyrytką, wytarłam siedemdziesiąty raz podłogę, włączyłam zmywarkę i wstrzymałam oddech. Zmywarka skończyła cykl i tak działa do dziś 🙂

Ktoś potrzebuje zmywarki? Z montażem? POLECAM SIĘ!!!

Dobra, idę spać. Caaaałe łóżko dlaaaa mnie… Fajnie. Mija dzień, tydzień, drugi, nagle oświecenie … Ja się chcę… PRZYTULIĆ! Skóra to aż mnie swędziała, tak potrzebowała dotyku. A ja sobie jeszcze włochaty sweterek z angory szczeliłam. I pojechałam w nim na szkolenie…

Singielka z odzysku… Skapitulowałam, kupiłam Cyfrowy Polsat. Było Euro, to oglądałam na moim nowym telewizorze w nowej telewizji WSZYSTKIE mecze piłki nożnej. Nie, zebym lubiła. W TV mecz, a chłopa ni ma. No to sama popatrzę. Oglądałam TV i mnóstwo czasu spędzałam w Internecie. Twitter się grzał. A ja byłam… Sama. Pusto, nudno, smutno. Nawet imprezy nie pomagały. Całe życie nie chodziłam na imprezy, jak już mogłam to i tak były bez sensu… Ech…

Dzisiaj życie singielki Kaśki wygląda tak, że rano wstaję, piję kawę, rozglądam się po domu i kolejny raz obiecuję sobie, że posprzątam. Pilnuję, żeby brudne pranie się nie wysypywało, a wyprane ze stołu nie spadało. Zamiatam i zmywam podłogę, czyszczę z Pepsiakowej sierści dywan. Ogarniam kwiatki, oglądam TV, wychodzę z Pepsi i rozmawiam dużo przez telefon. Obiecuję sobie, że to zmienię, ale brakuje mi Żywego Kochanego Człowieka, który będzie mnie wkurzał skarpetkami, wychodzeniem na papierosa, kubkami w zlewie i ciuchami na krześle.

I niech leci TVN24 non stop, bo jest drugi telewizor. A jak rano kawę się pije samemu, to cały tydzień można nie myć kubka. Jak jest kurcz szyi i nie ma Ciebie, żeby mi wymasować, to chwała Żyrafce, że kupiła poduszki w kotki. Albo nie ma komu podrapać po plecach to zostaje łyżka do spaghetti… Bo jak przychodzi wieczór, to cytując jednego z kolegów: „jak nie można zasnąć na łyżeczkę to ch…a jest to wszystko warte”.

Singielka z odzysku… Do dupy takie życie samej z psem!