Codzienność, Dom, Styl życia, Zwierzaki

Sowa książkowa

Boszsz… Jutro już środa. Jutro? Dzisiaj! Sowa ze mnie książkowa.

Czas leci, jak oszalały, tylko noce za krótkie, potem rano nie mogę wstać. Najgorsze są poranki. Budzę się, otwieram oczy, widzę, że już jasno, zakładam okulary, sprawdzam, która jest godzina i… postanawiam, że jeszcze pięć minut. Po pięciu minutach okazuje się, że minęły prawie dwie godziny i się zaczynają negocjacje… A może by pospać, a może by nie wstać, a może by odwołać spotkania, a może by tak urlop… Jeszcze nie wstanę a już samymi tymi negocjacjami jestem tak zmęczona, że sama mam siebie dość.

Długo to trwało, ale znalazłam na to sposób. Odkryłam, że myślenie przed wstaniem z łóżka to pułapka. Zatem otwieram oczy, NIE MYŚLĘ, biorę Hujałeja, wstaję, idę do… bo…;))) no sami wiecie 🙂 Wchodzę na wagę, potem wstawiam kawę i czytam Was. Na Twitterze, na Facebooku, na Instagramie. Z Wami* i tą kawą budzę się jakieś dwadzieścia, może czterdzieści minut i mogę działać. Potem malarstwo i tapeciarstwo w połączeniu z prysznicem i suszeniem głowy idzie już łatwo i szybko.
Do tego śniadanie i leki dla Pepsi, jej spacer z rzucaniem patyczkiem i śmigam do pracy. Opanowałam już wyjścia w pół godziny. To w porównaniu do wcześniejszych dwóch (bez budzenia) jest błyskawicznie.

Dzisiaj miałam szczęśliwy dzień! Dostałam nagrodę za bycie Pozytywnie Zakręconą. MEGA! Coś mówiło mi od rana,

że jest nie tak, bo po drodze do pracy spotkałam ze cztery radiowozy. Cała klasa. Myślałam, że to ostrzeżenie, zwykle przy takiej częstotliwości ich występowania, dzień kończy się mandatem. A tu niespodziewanka! Pierwszy puchar w moim życiu i dyplom nieszkoleniowy. No kto by pomyślał? Ja? W życiu!

Kolejna sprawa to wieczory. Jak wracam do domu, to nic mi się nie chce. Głowa by chciała, ale ciało odmawia posłuszeństwa. Spacer z Pepsi to mały reset, potem kaszanka na kolację albo śledzie w śmietanie 🙂

Dzisiaj mamy trudną noc, bo Torres (Golden Retriever Córki) coś zeżarł, jak był rano na spacerze i wymiata, aż miło. Pepsi tylko zmienia miejsca i patrzy na niego ze współczuciem. Rano idziemy do weta, miałyśmy we dwie, ale chyba pójdziemy w trójkę…*Jeśli chcecie, to czekam na powitalne „Dzień dobry”. Zawsze to milej, jak się wie, że inni też rano juz nie śpią 🙂

  • Helloffice

    Dzień Dobry!
    Moja metoda na wstawanie, to wmówienie sobie, że jak tylko usłyszę dźwięk budzika – wstaję. Czasem działa 😉
    To wygląda jak zaklinanie rzeczywistości. Czasem udaje się pójść wcześniej spać 🙂 i wtedy nie ma problemu. Od czasu do czasu organizm sam się upomni o swoje i „nagle tak zwana psia mać – tam gdzie stoisz kładziesz się spać” 😉
    Śpiochy wszystkich krajów – łączcie się ! 😉

  • Dzień dobry 🙂 Pomysł jest genialny! Dziękuję, wypróbuję 🙂