Książka, Styl życia

Jej świat – Odwaga Tosi

Tosia obudziła się w środku nocy. Poszła do kuchni po szklankę wody. Usiadła przy stole, zamknęła oczy i oparła głowę o blat stołu.

-Kiedy ten sen się skończy? Jak długo to jeszcze będzie trwać?

Mąż Tosi rozbudzony i niezadowolony wszedł do kuchni.

-Czemu Ty znowu hałasujesz? Nie mogę spać! Przecież wiesz, że muszę wcześnie wstać!

Popatrzyła na jego twarz i poczuła obrzydzenie. Jest w domu a nie może czuć się jak w domu. Jest z kimś na dobre i na złe a ten sam tworzy stresujące sytuacje.

-Kiedy to się skończy? Jak długo to jeszcze będzie trwać? – jej myśli odbijały się w głowie jak górskie echo. Wypiła wodę i wróciła do łóżka. Otuliła się w kołdrę i znieruchomiała. Każdy jej ruch budził go w łóżku a to powodowało, że ona miała dodatkowy stres spowodowany jego marudzeniem. Bardzo chciała być miła, ale nie mogła. Przeszłość mieszała się z teraźniejszością, przez co nie mogła planować przyszłości. Zatopiła się w myślach, przypominając sobie TEN sen. Mała dziewczynka, którą Tosia była w tym śnie, próbowała spoliczkować dorosłego mężczyznę. Postaci stały na przeciw siebie, były czarne bez twarzy. Jak w teatrze cieni. Dziewczynka używała nadludzkiej siły a policzek dla mężczyzny był tylko muśnięciem. Później on uciekał. Jednak nikt go nie złapał i on nie poniósł konsekwencji swojego czynu. Zawsze jej się wyślizgiwał.

Ta scena śniła jej się od dwudziestu lat. To była kopia prawdziwej sytuacji z jej życia. Zakończenie drugiego etapu pięcioletniej traumy. Miała wtedy czternaście lat. Był listopad, godzina siedemnasta. Zapamiętała dokładnie ten moment, bo w telewizji zaczął się popularny program informacyjny. Do domu wpadł jej szwagier po jakiś drobiazg. Był na rauszu. Jej matka poczęstowała go wódką i wyszła na chwilę z domu. Był ze swoim psem. Siostra została w swoim mieszkaniu z dziećmi. Podszedł do małej Tosi i pocałował ją wpychając obleśny język w jej usta. Zareagowała automatycznie. Ze złością podszytą strachem wymierzyła siarczysty policzek. Odskoczył od niej jak poparzony. Popatrzył w oczy i zagroził, że jeśli komuś o tym powie, zrobi z niej wariatkę. Odpowiedziała:

-Spróbuj! A wszystko powiem matce!

Zobaczył, że ona nie żartuje, odwrócił się na pięcie i wyszedł. W drzwiach spotkał matkę, jednak wyszedł bez słowa.

-Co tu się stało? – ta zaniepokojona zapytała.

-Nic – odpowiedziała nastoletnia Tośka – Idę do Julki. Będę normalnie. – Ubrała się i wyszła. Julka przyjęła  ją jak zawsze ciepło i rozważnie. Zaczęła zadawać delikatne pytania. Tosia pierwszy raz komukolwiek o tym opowiedziała. Zastanawiała się na głos, czy był ostatni raz. Bo na pewno pierwszy w biały dzień przy w miarę trzeźwych domownikach. Matka miała różne paranoje, a przede wszystkim zawsze robiła z Tośki kozła ofiarnego. Dziewczyna wiedziała, że istnieje duże ryzyko, że matka posądzi ją o sprowokowanie tej sceny. Bała się strasznie. Bała się groźby szwagra i reakcji matki. Jeszcze wtedy nie wiedziała, że on mimo zachowania tajemnicy, spełni groźbę na swój pokrętny sposób…

Dorosła Tosia powróciła myślami do teraźniejszości. Wiedziała, że wykorzystanie seksualne to jedna z największych traum, jakie może doznać człowiek. Wiedziała, że Ogromna większość jej wyborów jest determinowana przez sytuacje z dzieciństwa. Od prawie roku była w terapii. Jej terapeutka walczyła z nią i jej mężem o możliwość pracy w odpowiednich warunkach w specjalistycznym ośrodku. Niestety to był ośrodek leczenia uzależnień. Drugą przeszkodą był opór męża, który nie zgadzał się na to w żadnym wypadku. Jednak Jolka, jej terapeutka, była jedyną osobą, której Tosia w tym momencie ufała.  Postanowiła z nią omówić sen. Wizyta odbyła się kilka godzin później.

-Tosia, popatrz na to racjonalnie, bo w tej chwili patrzysz pod wpływem swoich emocji. Jak możesz oczekiwać od czternastoletniego dziecka, żeby całkowicie zatrzymało działania dorosłego mężczyzny? Ty śnisz prawdę. Dziecko nie ma takiej siły jak dorosły i Twój sen Ci o tym mówi. Teraz wyobraź sobie, że Twoja córka, która jest w takim samym wieku, SAMA PRZECIWSTAWIA się pedofilowi. Potrafisz sobie to wyobrazić?

-No nie, przecież to dziecko…

-No własnie. I Ty o tym śnisz. Zatrzymałaś go, ale od tego czasu nie myślisz o tym, jak siebie z tego uratowałaś, jaka byłaś odważna i dzielna! Ciągle szukasz sposobu na wyratowanie z jego działań Twojej siostry i jej dzieci. Twoja matka mogła to zobaczyć, gdyby była trzeźwa i przytomna. A sama mówisz, że on działał tylko wtedy, kiedy wszyscy w domu byli pijani do nieprzytomności. To jakby Cię zostawili samą w nocy na ulicy. Pozostawili na pastwę losu. Dziewczyno, ty jesteś odważna jak mało kto! Jesteś wyjątkowa i doceń to!

Tosia zamyśliła się. Nigdy nie patrzyła na swoją osobę w ten sposób. Nie mogła. Już jako dziewięcioletnia dziewczynka podjęła decyzję, że nie powie nikomu o tym, co przeszła. Że jej własny szwagier pod nieobecność siostry, namówił matkę do opieki nad nią. Zabrał ją do siebie i w nocy, w łóżku wkładał jej ręce tam, gdzie dla niej już wtedy mógł to zrobić tylko jej mąż. Jak będzie dorosła. Zabrał ją daleko do domku letniskowego pod pretekstem wakacji i zabawy z malutkim siostrzeńcem. Dziś uświadomiła sobie, że stamtąd nie mogła uciec. Z domu siostry owszem – było bardzo blisko. Ale ten domek był odległy o dziesięć kilometrów od domu Tosi, a przejść do drogi trzeba było przez las. Ironia losu.

-Jola, kiedy mogę pojechać do Ośrodka? I na jakich warunkach?

-Pobyt komercyjny kosztuje sto pięćdziesiąt złotych za dzień. Powinnaś być przynajmniej dwa tygodnie, choć ja uważam, że trzy to minimum. Ale Ty nie masz pieniędzy. Jest jeden sposób, jednak bardzo kontrowersyjny. Chciałabym, abyś to przemyślała i odpowiedziała mi następnym razem.

-Jaki to sposób? Teraz widzę, że nie dam rady inaczej. Już nie chcę tego przeciągać.

-Terapia jest prowadzona dla osób uzależnionych od substancji chemicznych, czyli alkoholu i narkotyków. Jest też tam terapia od uzależnień behawioralnych, współuzależnień i takich zaburzeń, jak między innymi, Twoje. Prowadzona jest jednocześnie, pacjenci są pomieszani celowo. Taka jest ta metoda, która okazała się skuteczna. Są dwa stopnie zaawansowania leczenia i Ty będziesz zakwalifikowana do drugiej grupy, jako osoba trzeźwa, pracująca na głębokich emocjach. Jednak w naszym kraju Ministerstwo Zdrowia refunduje jedynie leczenie uzależnienia od chemii zewnętrznej, czyli alkohol i narkotyki. Musielibyśmy Ci zdiagnozować jedno z tych uzależnień. Co oznacza, że będziesz mieć ślad w dokumentach do końca życia.

-Czyli reasumując kupię sobie zdrowie za cenę zdiagnozowania fikcyjnego uzależnienia?

-Tak. Ale może to mieć różne konsekwencje, na przykład w Twoich relacjach z mężem.

-Rzeczywiście jest to problem. Ale my obie wiemy, że nie jestem od niczego uzależniona. Więc ta cena nie jest zbyt wysoka a zysk z terapii będzie nieoceniony.

-Więc działamy?

-Tak. Podaj mi numer do tego ośrodka, zadzwonię i zarejestruję się do kolejki jeszcze dziś. – Kobiety wymieniły się uściskami na pożegnanie. Tosia odetchnęła z ulgą. Wróciła do domu zamyślona. Nie wiedziała jednak, że to dopiero początek zimnej wojny z oprawcą…