Styl życia

Jej świat – Pierwszy romans Tosi

Tośka bardzo kochała swojego męża. Miała dwadzieścia lat, kiedy się pobrali i obiecywała sobie, że to będzie ten pierwszy i jedyny mężczyzna w jej życiu. Często się porównywała do innych, a szczególnie swoich rodziców, choć tak naprawdę nie znała ich młodości. Jej matka jednak mocno gloryfikowała swoje małżeństwo i mimo kilku teoretycznie niepokojących sytuacji, Tosia się nie martwiła, bo w jej domu na pewno nie brakowało jedzenia, nie było awantur z przemocą, ojciec był dla nich dobry a rachunki zawsze były zapłacone.

Jedyne, czego nienawidziła od dziecka, to imprez alkoholowych, bo jej matka się wtedy bardzo zmieniała  i stawała zupełnie inną osobą. Dziewczyna solennie sobie obiecywała, że jako osoba dorosła będzie unikać wódki. Trzeba przyznać, że dotrzymywała tej obietnicy. Nigdy nie była pijana przy synku, a alkoholu unikała na wszystkich imprezach. Jednak już pierwszy wyjazd pod namiot ze swoim chłopakiem zakropili winem. Wtedy się wyluzowała, żartowała i naprawdę było fajnie. Bardzo jej się to wtedy spodobało i zapamiętała te chwile, jako miłe. Trzeba przyznać, że unikała takich okazji i było ich naprawdę niewiele. Nie można było powiedzieć, że Tosia nadużywała alkoholu. Zdarzały się momenty, kiedy się napiła w święta albo na wyjeździe. Jednak kiedy dostała pracę wiele się zmieniło.

Uciekła od pracy na etacie, bo nie mogła dogadać się z tamtejszym personelem. Nie mając świadomości swojej urody trafiła w gniazdo szerszeni, gdzie panowie w średnim wieku, już po pierwszych powaznych kłótniach z żonami, szukali przygód i zapomnienia u koleżanek. Mąż zauważył to od razu, ale był tak zestresowany, że nie potrafił właściwie przekazać swoich myśli. Postawił Toście warunek: albo on albo praca. O nieszczęsny.

Kobieta wszak była po przejściach w dzieciństwie, gdzie matka ją ignorowała i zajmowała się wszystkimi tylko nie nią. Ciągle słyszała warunki i polecenia, nie słyszała nigdy, że jest ładna, nie wspominając o babskich rozmowach, jak postępują mężczyźni.  Skutkiem tego jako dorosła działała na antagonistycznych emocjach. Nie znała mężczyzn, a jej mąż był pierwszym i jedynym, z którym straciła dziewictwo. Do pewnego czasu zawsze się dogadywali. I choć zawsze była bardzo zazdrosna o niego i jego koleżanki, starała się tego nie okazywać. Ostatecznie ona też była jego pierwszą poważną dziewczyną a następnie żoną. Jednak żyli ze sobą na odległość już od kilku lat i on nijak nie mógł przyspieszyć zmiany tej sytuacji. Chcieli dobrze a wyszedł pat. Dla obojga.

-Ja nie mogę? ja? Oj ja Ci udowodnię, że mogę! Jeszcze tego pożałujesz! – nie zaczęła jeszcze pracy a jej młode, kilkuletnie małżeństwo wisiało już na włosku. I trudno było odnaleźć w tej kłótni jednoznacznie winnego. Oboje zacietrzewieni, ona z zasłonami wściekłości na oczach, chciała mu udowodnić, że potrafi. On się martwił, pytał i badał, czy Ci faceci w czerni, Ci z jej pracy, są dla niej atrakcyjni. Kiedy ona zaprzeczała on i tak jej nie wierzył. Ciągle nieobecny w domu, wyobraźnia mu płatała figle i nie panował nad emocjami. Kochał ją nad życie i bał się ją stracić. Nic nie mógł zrobić, nie miał dla niej mieszkania, więc musieli odczekać kilka lat. Ona chciała przyspieszyć ten proces, pomóc mu, zapracować na wyposażenie, aby w spokoju mogli godnie żyć i tworzyć wreszcie rodzinę. Ale chore dzieciństwo obojga rządziło ich dorosłym życiem i emocje, a głównie strach i zazdrość, były silniejsze od ich miłości.

Pewnego dnia Tośka obudziła się rano z obrzydzeniem. Śnił jej się najbrzydszy kolega z pracy. Byli w tym śnie w jednoznacznej sytuacji.

-Co to było? – pomyślała.- Fuuuu, jak mogłam? Czemu zdradziłam we śnie mojego męża? Przecież to bezsensu. Jeszcze z NIM???

Zaczęła siebie obserwować, ale obserwowała też zachowanie kolegi. A kolega zawsze przybiegał na ratunek w każdej, najmniejszej trudności. A to pożyczył kilkadziesiąt złotych, a to odwiózł do domu, a to pojechał na wspólne spotkanie… Tosia zaczęła się czuć bezpiecznie w jego towarzystwie. A tymczasem mąż, im dłużej pracowała, tym robił większe awantury o wszystko, o najmniejszy drobiazg. Nie umieli już ze sobą rozmawiać. Punkt kulminacyjny był w momencie, kiedy Tosia kupiła mężowi komórkę a ten zaczął wydzwaniać do niej, niczym profesjonalny stalker. Tośka zaczęła mieć dość tego napięcia i strachu.

Pewnego dnia doszło do rękoczynów. Dziewczyna nie umiała sobie poradzić z emocjami, przyszła do pracy i wypłakała się Darkowi w ramię. Niczego nie świadoma, bez doświadczenia, powierzyła mu swoje sekrety, a ten tylko czekał, żeby zarzucić na nią sieć.

Mieli w firmie tradycję obchodzenia urodzin. Robili składki i wręczali sobie prezenty. Taka oto rodzinna atmosfera. Ona wtedy dostała tyle markowej, pięknej bielizny, ile w życiu sama by sobie nie kupiła. Od razu ją przymierzyła i okazało się, że leży świetnie. A ponieważ miały wspólną imprezę z koleżanką, zrzuciły się na tort i poncz, więc wieczorem Tosia lekko wstawiona już sama nie mogła wrócić samochodem do domu. Zdążyła jeszcze założyć ten piękny, koronkowy komplet. Leżał idealnie na jej ciele, choć ona tego nie czuła, nie wiedziała, bo miała straszliwe kompleksy. Widziała „tylko” że ładnie wygląda.

-Odwiozę Cię – powiedział Darek – mieszkasz blisko mnie, nie będziesz jechała autobusem ani taksówką.

-Ale przecież to kłopot dla Ciebie!

-Żaden kłopot, jutro mamy spotkanie, po drodze zdążymy to jeszcze obgadać.

Jakoś dziwnym trafem rozmowa o spotkaniu z Klientem zeszła na zupełnie inne tory. Kobieta nawet się nie spostrzegła, jak rozmawiali o imprezie, cieście i prezentach, które dostała. Darek był ciekawy, jakież to cuda ona dostała i czy podobał jej się prezent od niego. Tośka straciła kontrolę.

-Chcesz zobaczyć?

-Ale co?

-A dostałam od dziewczyn cudny stanik ze stringami. – Powiedziała to i się lekko ocknęła, ale on nie stracił rezonu.

-No coś Ty, przestań, przecież nie wzięłaś ze sobą torebek z prezentami. Jak chcesz mi go pokazać? Zostawiłaś je przecież w biurze.

-Nie! Zobacz!-rozchyliła bluzkę, odsłaniając koronki.

Darek o mało co spowodowałby wypadek na środku skrzyżowania. Tośka zaczęła się śmiać. Zobaczyła u niego pożądanie. Mąż od tygodni się z nią wykłócał, raz wyrzucił jej rzeczy z szafki i kazał się wynosić z jej rodzinnego domu, ostatecznie ją spoliczkował. Miała tego dość. A tu jest facet, któremu się podoba. Przecież nic nie zrobią, to tylko zabawa. On jest brzydki jak noc a ona panuje nad sytuacją.

-Zwariowałaś? Chcesz, żebym spowodował wypadek?

-Aż tak Ci się podoba? No przestań. Przecież nic nie widziałeś! – zaśmiała się w głos.

On dawno nie widział jej takiej uśmiechniętej. Tosia była naprawdę śliczna i wiedział, że nie zdawała sobie z tego sprawy. Nie chciał jej dzisiaj wykorzystać, choć miał na to wielką ochotę. Postanowił, że zanim ją odwiezie, spróbuje z nią porozmawiać.

-Poczekaj, pogadamy, zatrzymamy się tylko gdzieś blisko twojego domu. -Wiedział, że to niebezpieczne, dziewczyna straciła kontrolę, musi nad nią jakoś zapanować. Poza tym chciał wiedzieć, co jej strzeliło do głowy oprócz tego, że była pijana. Myślał, że poderwanie jej będzie trudniejsze… Zatrzymał się na opuszczonym parkingu niedaleko szpitala. Miejsce, które wybrał, było na uboczu pod krzakami. On też miał żonę, był dość znanym człowiekiem w mieście. Nie chciał kłopotów. Ani ze strony żony ani Tośki męża. Z opowiadań się domyślił, że gość był nieobliczalny. A Tośka była mocno pijana, choć nie sprawiała takiego wrażenia na pierwszy rzut oka.

-Tosia, czemu Ty się rozbierasz mi w samochodzie?

-Jak to czemu, przecież chcesz! – zaśmiała się perlistym uśmiechem – zobacz, podoba Ci się?

-Tosia, no pewnie, jesteś śliczna, ale nie możemy, bo… – nie dokończył. Kobieta wpiła się w jego usta. On szybko w trakcie pocałunku przekalkulował sytuację. Nikogo tu nie ma, a jak ona wytrzeźwieje, pewnie będzie się wstydzić i nic nikomu nic nie powie. Ech, raz się żyje! Ona w tym czasie zdążyła rozwiązać swoją bluzkę. Jej piersi pięknie układały się w koronkowym biustonoszu, a brzuch miała perfekcyjny, mimo urodzenia dziecka w młodym wieku. Wpił się w jej szyję, niecierpliwymi dłońmi dotykał jej aksamitnej skóry, ona poddała się mu delikatnie, wbijała paznokcie w jego plecy. Jego ręka powędrowała niżej, gdy…

Usłyszeli stukanie w okno.

-Starszy aspirant Maciej Zimny. Co Państwo tutaj robią? – policjant zapytał zszokowanego Darka.

-Maciek? Cześć! A nic, rozmawiamy!

-U Pani wszystko w porządku? – Maciek zapytał Tośkę. Ta szybko zdążyła się okryć płaszczem, a jej policzki płonęły jednocześnie ze wstydu i pożądania.

-Taak, tak Proszę Pana.

-Darek, nie możecie tu stać. Odjedźcie stąd, musiałbym Ci wypisać mandat, ale po starej znajomości…-Maciek mrugnął okiem do Darka i odszedł. Radiowóz odjechał. Darek przytulił Tosię.

-Nie martw się, to mój kolega, nic nikomu nie powie.

-Boże, jaki wstyd! Co myśmy… co ja zrobiłam?

-Żałujesz? – zapytał. Tosia zdążyła przetrzeźwieć i próbowała opanować emocje. Ubrała się, popatrzyła na komórkę. Było już późno, więc rodzina się niepokoiła i zaczęła za nią dzwonić.

-Nie wiem. Jutro Ci powiem, jak się wyśpię. Teraz musimy jechać. Mam już kłopoty.

Darek zapalił silnik i pomału podjechał pod jej dom. Nie zamienili ze sobą ani słowa.

Tosia w domu szybko wzięła prysznic, wyszorowała zęby i zjadła kanapkę. Czteroletni synek czekał na nią w piżamce w pokoju. Utuliła go mocno, zaśpiewała kołysankę. Zasnął w jej objęciach. Ona głaszcząc jego włosy, zaczęła się zastanawiać, co się stało, jak to się stało, dlaczego? Ale cokolwiek to było, mimo, że Darek był strasznie brzydki, nie w jej typie, miał wąsa i sterczące włosy, jego pocałunki i dotyk były przyjemne. To było coś miłego, coś, czego nie miała od dawna. Jak dopełnienie do jego przyjaźni, jak ratunek od tych awantur i przemocy.

Rano Darek odczytał sms w swojej Nokii 3310: „Nie żałuję. Powtórzmy to. Dobranoc. T.” -Uśmiechnął się do siebie, kliknął komendę „Usuń wiadomość” i podszedł do żony robiącej mu kawę.

-Dziękuję Krysiu- powiedział, całując ją w policzek. – Dziś znowu wrócę późno z pracy. Mam ważnego Klienta wieczorem.