Codzienność, Pasje, Praca, Styl życia, Zwierzaki

Już czwartek!

Nawet się nie obejrzałam, a już czwartek!

Tyle rzeczy się wydarzyło od soboty, że aż trudno uwierzyć. Sporo pracy, dużo zamieszania blogowego i odświeżyłam sobie moje technologiczne podstawy. Baba, komputery, sieci, technologie… Kto by pomyślał? Czuję się jak ryba w wodzie, kiedy klikam, szukam i mam niesamowitą frajdę, jak efekt jest lepszy, niż zamierzony. A przy okazji zaliczyłam w poniedziałek rozmowę z Przyjaciółką,  SPA, dobre piwo i tańce. No takie poniedziałki to ja lubię! Ciekawa jestem, ile kilometrów zrobię w tym lipcu moją czarną foką i tak samo dobrze spędzę ten czas?

Moja Pepsi odkryła, że zapach Pani jest w czarnych szpilkach. Wracam do domu i znajduję je przy ulubionym miejscu do spania. Może powinnam się zaopatrzyć w jakiś odświeżacz do butów?

Pepsi zamieszkała u mnie niedawno, zatem jej nos w moich butach jest jak miód na serce. To chyba znaczy, że już mnie pokochała? Śpimy razem na kanapie, rano budzi mnie mruczeniem, jak kotka. Mówią, że pies upodabnia się do właściciela. No i zaliczamy wielogodzinne drzemki, sprzątanie lodówki i biegi krótkodystansowe za patykiem. Zbyt długi spacer skutkuje strajkiem. Uparciucha z niej, jak z każdej baby. Kiedy się położy na ziemi, to Nic wtedy nie pomaga, po prostu trzeba szybko zawrócić w dopuszczalnie akceptowalne miejsce 🙂

Pepsi jest też anarchistką, a szczególnie wtedy, gdy jej toaleta odbywa się w pobliżu tabliczek ostrzegawczych „Zakaz wyprowadzania psów”. Oczywiście zawsze w kieszeni noszę specjalne woreczki na zawartość programu drugiego, aby to nikt, absolutnie nikt (!) nie miał bliskiego spotkania z kupą.

Teraz czekamy na sobotnią wizytę u weta, będziemy się szczepić, ważyć, mierzyć, co oficjalnie rozpocznie drugi etap odchudzania Pani i Psa (w skrócie P&P). To już pojutrze!